, potwierdziła smutną prawdę: . Szczytem marzeń dla 40 proc. ankietowanych naszych rodaczek jest stanowisko kierownika w firmie średniej wielkości. O funkcji prezesa przedsiębiorstwa marzy zaledwie 6 proc. pań.
Dla porównania: w fotelu prezesa widzi siebie blisko jedna czwarta mężczyzn. ”Bo kobiety czują się niechciane. Przecież wielu mężczyzn w Polsce nadal uważa, że praca pod kierownictwem kobiety to dyshonor” - tłumaczy dr Ewa Lisowska, specjalistka od przedsiębiorczości kobiet z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.
Co gorsza, jak podkreślają specjaliści, . ”W świadomości społecznej dominuje przekonanie, iż kobieta zawdzięcza karierę swojej atrakcyjności fizycznej, szczęśliwemu zbiegowi okoliczności bądź bliskiej relacji z szefem. Czasem używa się również argumentu, że dana kobieta awansowała, bo zachowuje się po męsku. Tymczasem osiągnięcia panów są zwykle wyjaśniane ich zdolnościami lub ciężką pracą” - mówi Joanna Piotrowska, prezeska Feminoteki, organizacji broniącej praw kobiet.
Pewnie właśnie dlatego, . I znowu okazało się, że daleko nam do światowych standardów. Z sondażu firmy Manpower wynika bowiem, że w większości krajów tyle samo kobiet co mężczyzn uważa przedstawicieli własnej płci za świetnych.
Skąd biorą się te rozbieżności? ”Mają swoje źródła w uwarunkowaniach kulturowych: w procesie wychowawczym i wciąż żywych negatywnych stereotypach w rodzaju: kobieta bardziej nadaje się na sekretarkę niż menedżera. Albo na przykład takich, że panie są gorsze od panów w naukach ścisłych, o wiele mniej nadają się do zarządzania firmami, bo są zbyt emocjonalne i za mało zdecydowane” - wylicza dr Lisowska. Jej zdaniem to oraz zaniżanie własnej wartości.
Polki są także ogromnymi pesymistkami. Aż . ”Bo szklany sufit nie jest mitem. Mężczyźni w pracy tworzą kliki i wspierają się nawzajem. Widzę to w mojej firmie na każdym kroku. Nieważne, czy facet ma właściwe kompetencje do tego, by być szefem. Ważne jest, kogo zna. Kobiety wiedzą, że są lepsze od mężczyzn, ale często sobie po prostu odpuszczają walkę o awans” - mówi 29-letnia Anna, marketingowiec w dużej firmie w Warszawie. Jej zdaniem w Polsce kobieta nadal musi udowadniać, że jest dwa razy lepsza od mężczyzny.
. Takie rozwiązanie jako pierwsze państwo na świecie zastosowała 4 lata temu Norwegia. W zarządach 500 największych spółek obowiązkowo musi zasiadać 40 proc. kobiet. ”To oczywiście kontrowersyjny przepis, ale u nas bardzo potrzebny. Nie widzę innej szansy na poprawę” - mówi Joanna Piotrowska. Jej zdaniem w Polsce brakuje edukacji równościowej, a dzieci nie uczy się walki z dyskryminacją. ”Skoro nawet w podręcznikach szkolnych kobiety są marginalizowane, to nie wierzę, że z biegiem lat nadejdzie jakaś cudowna przemiana mentalna” - dodaje.