Prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Leszek Żukowski zauważył, że w minionych latach ukazało się wiele publikacji o zróżnicowanym charakterze, począwszy od historycznych, przez wspomnieniowe i opowieści, w których powstańcy są przedstawiani też w bardzo zróżnicowanym świetle - od bohaterów po pospolitych bandytów.

- Zależy od nastawienia autora. Prawda historyczna bardzo często nie ma żadnego znaczenia - powiedział Żukowski. - Zbliżamy się do końca życia i chcielibyśmy, aby w pamięci współczesnych nam rodaków i przyszłych pokoleń pozostały wiadomości nie interpretowane błędnie - podkreślił prezes. - Z kilku drażliwych dla powstańców wątków przytoczę dzisiaj dwa hasła: Żołnierze Wyklęci i celowość powstania warszawskiego - powiedział.

Żołnierze wyklęci walczyli bez rozkazu i szansy na zwycięstwo

- Działacze komunistyczni w PRL ze wstrętem odnosili się do Armii Krajowej i tępili jej żołnierzy, skąd powstał termin Żołnierze Wyklęci. Aby obrzydzić AK społeczeństwu rozpowszechniali plakaty treści: "Armia Krajowa - zapluty karzeł reakcji" - mówił Żukowski.

- Tymczasem przypominam, 19 stycznia 1945 roku dowódca Armii Krajowej, gen. Okulicki "Niedźwiadek", zdając sobie sprawę z tego, że ośrodki, systemy łączności z rządem w Londynie i sami żołnierze są zdekonspirowani, wydał rozkaz rozwiązujący Armię Krajową, a żołnierzy i oficerów zwalniający ze złożonej przysięgi - przypominał prezes.

Podkreślił, że większość żołnierzy akceptowała myśl Cypriana Kamila Norwida, powtórzoną przez naczelnika Szarych Szeregów, Stanisława Broniewskiego "Orszę": "Nam nie potrzebni są martwi bohaterowie, jeśli nie jest to konieczne, ale żywi ludzie potrzebni do budowy wspólnego dobra". - Znacznie mniejsza część żołnierzy, głównie partyzantów leśnych, po stracie najbliższych, rodzin, domów, nie miała pomysłu, co zrobić ze sobą, a nie akceptując ustroju, zdecydowała się pozostać w lesie i walczyć na własną rękę aż do śmierci. Mimo rozkazu rozwiązującego Armię Krajową - zwrócił uwagę Leszek Żukowski. Podkreślił, że bez wsparcia państwa nie było mowy o tym, by wygrać z armią sowiecką.

- Obecnie faworyzowana jest nazwą Żołnierze Wyklęci ta część żołnierzy kontynuujących bezsensowną walkę i ginących bez rozkazu, podczas gdy piętnowani byli wszyscy byli żołnierze Armii Krajowej. Ileż wytoczono nam procesów, ile kolegów i koleżanek aresztowano w ich mieszkaniach, przesłuchiwano, torturowano fizycznie i psychicznie lub mordowano przed wyrokiem skazującym na wieloletnie więzienia albo wcielano do wojska i kierowano do pracy w kopalniach - wspominał prezes Światowego Związku Żołnierzy AK.

Powstanie niepotrzebne? Niech oceniają historycy

- Coraz częściej, szczególnie w opinii autorów młodszego pokolenia, którzy osobiście nie przeżywali morderczej okupacji, pojawia się opinia, że powstanie było niepotrzebne - dodał Żukowski. - Uważam, że rozpatrywanie tego problemu po 70 latach, kiedy w międzyczasie zmieniło się tak wiele w skali światowej, leży wyłącznie w gestii historyków, a nie polityków - podkreślił.

Żukowski zaznaczył, że efektem każdego powstania jest "impuls i wskazówka dla kolejnych pokoleń, że o wolność trzeba walczyć". - Wpajane nam od dzieciństwa umiłowanie ojczyzny wyrażało się gotowością do podjęcia walki za nią, z wiarą w zwycięstwo, choć zdawaliśmy sobie sprawę z możliwości utraty życia w walce - mówił.

Podkreślił, że Armia Krajowa w powstaniu warszawskim "nie zawiodła na żadnym szczeblu - od dowódców wydających rozkazy po najmłodszych żołnierzy wykonujących je". - Ponieśliśmy ogromne straty w ludziach, myślę o żołnierzach i ludności cywilnej i mieście zamienionym w ruiny - mówił.

- Jak odpowiedzieć na pytanie czy było warto? Ludzie "Solidarności" lat 80. twierdzili, że inspiracją dla tego ruchu było powstanie warszawskie. Od 1989 r. żyjemy w wolnej Polsce - zakończył wystąpienie Żukowski.