Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech Tryuk: Miałem 16 lat. Do Powstania poszedłem w krótkich majtkach

1 sierpnia 2016, 22:35
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Major Lech Tryuk, w 1944 roku harcerz i żołnierz AK Zgrupowania „Róg”
Major Lech Tryuk, w 1944 roku harcerz i żołnierz AK Zgrupowania „Róg”/Mariusz Nowik / dziennik.pl
Walczył na Starym Mieście, kanałami przeszedł do Śródmieścia, pomagał utrzymać przyczółek na Czerniakowie, przepłynął Wisłę i dołączył do „kościuszkowców”. Z nimi dotarł do Berlina. Był dwukrotnie ranny. Pierwszy raz w Powstaniu. Drugi raz w Berlinie. Major Lech Tryuk, w 1944 roku harcerz i żołnierz AK Zgrupowania „Róg”.

Koledzy z Szarych Szeregów wołali na niego „Zuch”. Pseudonim był trafny, bo dorastającemu w okupowanej przez Niemców Warszawie kilkunastoletniemu Leszkowi odwagi nie brakowało. Dobrze pamięta jedno ze swoich pierwszych zadań, jakie wyznaczyli mu starsi koledzy. – – opowiada Lech Tryuk, dziś major rezerwy. Odległość nie była duża, więc wychowany na Starówce hardy chłopak nie wahał się ani chwili. Wcisnął przesyłkę pod pachę i pobiegł. – – śmieje się.

Wtedy przez myśl mu nawet nie przeszło, że już za kilka miesięcy zamiast rulonu gazet pod pachą będzie ściskał karabin, że z harcerza stanie się żołnierzem. Dziś rozmawiamy na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, gdzie leżą jego przyjaciele ze Zgrupowania Armii Krajowej „Róg”. Obok nas przechodzą setki ludzi. Biało-czerwone flagi w dłoniach, na ramionach powstańcze opaski. Za kwadrans przy pomniku Gloria Victis rozlegną się syreny alarmowe i po raz kolejny Warszawa zatrzyma się w hołdzie żołnierzom AK.

POPSUTY KOLT

Kiedy szedł do Powstania, miał 16 lat. Harcerskie zawołanie „Zuch” zamienił na poważniej brzmiący pseudonim „Królikowski”. – – przyznaje. – – opowiada.

Strzelec Leszek, już uzbrojony i umundurowany, walczył na Starym Mieście. – – wylicza punkty szlaku bojowego jego oddziału. – – dodaje.

Stare Miasto. Pałac Rzeczypospolitej (Krasińskich) znów polski! Kilku Niemców ginie, bierzemy 43 jeńców. #PW1944 pic.twitter.com/vF1sflxuYZ

PowstanieWarszawskie (@pw1944) 2 sierpnia 2016

Na jego piersi wśród wielu odznaczeń wyróżnia się Krzyż Walecznych. – – wskazuje go palcem. Nie chce opowiadać o piekle tej przeprawy. Podkreśla jedynie, że do kanałów, wbrew rozkazowi, zabrali ze sobą broń. Zrobiła się z tego powodu awantura, bo ewakuującym się żołnierzom nakazywano zostawić karabiny i pistolety przy włazach. Prawdopodobnie dlatego, by nie utrudniały przedzierania się przez śmierdzącą kanalizacyjną maź. – – opowiada. Być może ten bunt pomógł mu potem ocalić życie, kiedy już pod rozkazami pułkownika Jana Mazurkiewicza, „Radosława”, trafił na Czerniaków, gdzie dowództwo AK spodziewało się desantu Armii Czerwonej.

NA BERLIN!

Wycieńczony walką, z raną odniesioną jeszcze na Starówce Lech Tryuk postanowił w końcu przedostać się przez Wisłę, do żołnierzy 1 Armii Wojska Polskiego, do generała Zygmunta Berlinga. – – wyjaśnia.

Oficer, z którym rozmawiali na praskim brzegu Warszawy, obiecał im Krzyże Walecznych i zapowiedział, że wcieli ich do 1 Armii Wojska Polskiego. Oni w zamian, jako zwiadowcy, mieli poprowadzić desant na przyczółek czerniakowski. Pierwsza przeprawa miała miejsce w nocy z 15 na 16 września. Major Tryuk zapamiętał małe brezentowe pontony, do których upychali się żołnierze. – – przyznaje. W jednym z ciasnych pontonów znalazło się jednak miejsce i dla niego. Popłynął z „berlingowcami” na Czerniaków, pokazał im, że mają lądować obok wystającego z Wisły postrzelanego wraku statku wycieczkowego „Bajka”. Czerniaków ogarnięty był już ciężkimi walkami, Niemcy nacierali, próbując zatrzymać desant. –– dodaje.

Przez kilka dni błąkał się po prawobrzeżnej Warszawie, aż doszedł do wniosku, że powinien jednak zgłosić się do polskiego wojska. Nie czuł się bezpiecznie, zaczynały dochodzić go słuchy o powstańcach znikających w tajemniczych okolicznościach, o aresztowaniach prowadzonych przez NKWD. – – podkreśla.

WALKA Z PAMIĘCIĄ

Major Tryuk przyznaje, że denerwuje się, słysząc złe słowa pod adresem polskich żołnierzy, którzy walczyli ramię w ramię z czerwonoarmistami. – – zaznacza powstaniec. – – wylicza. I jak podkreśla, dywizja generała Berlinga była naprawdę dobrą armią. – – kręci głową. Nie potrafi zrozumieć, jak można czcić poległych powstańców i jednocześnie walczyć z pamięcią o „kościuszkowcach”. Tak jak kiedyś nie potrafił zrozumieć walki z pamięcią o powstańcach.

– wspomina. On również przychodził, by spotkać się z przyjaciółmi z oddziału. Dziś także zgromadzą się przy symbolicznym grobie pułkownika Stanisława Błaszczaka, pseudonim Róg, dowódcy jego zgrupowania AK, by z roku na rok w coraz mniej licznym gronie wspominać nazwiska poległych towarzyszy.

9326288-apel-poleglych-przy-symbolicznym.jpg
Apel poległych przy symbolicznym grobie pułkownika Stanisława Błaszczaka, dowódcy Zgrupowania AK „Róg”
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj