To pokłosie wywiadu, jakiego Wojciech Cejrowski udzielił "Newsweekowi". Pierwszy kowboj RP, który nie ukrywa swoich konserwatywnych poglądów, skomentował w wywiadzie burdy wszczynane w czasie marszu 11 listopada. Podczas marszu środowisk narodowych spalono na Pl. Zbawiciela tęczę.

"Należy palić takie pomniki, należy zwalczać je wszelkimi sposobami, nielegalnymi również" - mówił o tym akcie wandalizmy Wojciech Cejrowski. Jego słowa spotkały się z ostrą krytyką.

Za niedopuszczalne uważamy publiczne wygłaszanie treści, które w jednoznaczny sposób nawołują do popełnienia czynów zabronionych. Nie bez znaczenia w tej sytuacji jest również homofobiczny kontekst tej wypowiedzi: podpalenie tęczy na pl. Zbawiciela oraz powtarzające się ataki na organizacje działające na rzecz osób nieheteroseksualnych stanowią sygnał i swoistą groźbę wobec społeczności LGBT w Polsce - pisze na swojej stronie KPH. 

Organizacja złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Cejrowskiego.

Żadne poglądy nie mogą być usprawiedliwieniem dla pochwalania i nawoływania do popełnienia przestępstwa. Wolność słowa ma swoje granice, granice prawa, które w tym przypadku zostały ewidentnie przekroczone. Wojciech Cejrowski nie stoi ponad prawem i mamy nadzieję, że organy ścigania podejmą odpowiednie kroki, aby pociągnąć go do odpowiedzialności - tłumaczy Mirosława Makuchowska.