Kiedy Kamil Stoch oddawał swój pierwszy skok podczas konkursu skoków narciarskich w Soczi w niedzielę 9 lutego, oglądało go niemal 9,5 mln widzów. Gdy skakał po raz drugi, oglądalność wzrosła do 11,5 mln. Więcej niż co drugi Polak, który w tym czasie miał włączony odbiornik, przełączył go na telewizję publiczną.

TVP ostatnie tygodnie – jeśli chodzi o rozmiary widowni – miała świetne. Jak wynika z danych Nielsen Audience Measurement, łączny udział wszystkich kanałów TVP w lutym wyniósł 35,33 proc. To o blisko 5 pkt proc. więcej niż rok temu i najlepszy wynik w ciągu ostatnich 14 miesięcy. Robi szczególnie duże wrażenie, gdy zestawi się go z wynikami Grupy Polsat (i Superstacji) oraz Grupy TVN, które w lutym miały po ponad 20 proc. udziałów w widowni.

Rzecznik TVP Jacek Rakowiecki przekonuje, że wynik TVP to fenomen na skalę europejską: – Plasuje nas wśród kilku najlepszych nadawców publicznych, mniej więcej na poziomie BBC. Tyle że wszyscy oni mają budżety po kilkanaście razy większe od nas – ocenia Rakowiecki. I dodaje, że to oznacza, iż każdy procent udziału TVP w rynku osiągnięty jest wydatkami średnio kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt razy mniejszymi niż gdziekolwiek indziej w Europie.

Jak to osiągnięto? Start nowych kanałów tematycznych: TVP Regionalnej i TVP ABC, zaczął przynosić efekty i jest widoczny w wynikach całej grupy. Odbiła się też TVP INFO, która po rozdzieleniu anteny z TVP Regionalną miała kilkumiesięczny spadek oglądalności. – Dogoniła TVN24 i powoli go przegania – mówi Rakowiecki.

Ale eksperci ostrzegają: prawdziwa wiosna na Woronicza jeszcze nie nadeszła. Po pierwsze styczeń i luty zawsze były niezłe dla stacji publicznych, bo to czas powtórek w innych kanałach przygotowujących się do swoich wiosennych ramówek. No i w tym roku dodatkowo pomogła olimpiada. – Jak każde duże wydarzenia sportowe zwiększa oglądalność stacji, które je nadają. Niestety publiczna niespecjalnie zadbała, by tę oglądalność wykorzystać i przyciągnąć widzów na dłużej – ocenia Wojciech Kowalczyk, dyrektor marketingu w brokerze reklamy Atmedia. Zresztą nawet wyniki oglądalności olimpiady, choć rzeczywiście niezłe, to w porównaniu z oglądalnością innych sportowych wydarzeń z przeszłości już nie są tak spektakularne. Mecz Polski z Grecją podczas Euro 2012 obejrzało 15,5 mln widzów, a spotkanie z Rosją ponad 16,2 mln widzów. Stoch wprawdzie przeskoczył wynik Adama Małysza z igrzysk w Salt Lake City, który zgromadził 11,1 mln widzów, ale tamto wydarzenie miało większy udział w widowni, bo zebrało jej aż dwie trzecie.

Kowalczyk przyznaje za to, że kanały tematyczne TVP radzą sobie coraz lepiej. – TVP Seriale z udziałem ponad 1 proc. widowni to ewidentny sukces. Niezłe wyniki ma też TVP Rozrywka, a szansę na sukces najnowszy kanał, czyli skierowany do dzieci TVP ABC. Oferta dla dzieci w telewizji naziemnej jest dosyć uboga, więc ABC może mieć naprawdę sporą oglądalność. Tyle że to i tak raczej nie będzie wystarczające, by telewizji publicznej udało się utrzymać takie wyniki, jak te z początku tego roku – dodaje Kowalczyk i prognozuje, że na koniec roku wielka czwórka, czyli TVP1, TVP2, TVN i Polsat, już stanowczo nie będzie wielka, bo wspólnie zbierze nie więcej niż 40 proc. udziału w całym rynku. W najczarniejszych barwach plasuje się przyszłość TVP2, która już teraz ma udziały w granicach 10 proc.