Poszukiwania nowego szefa Ministerstwa Cyfryzacji (MC) przypominają już kabaret.
– A więc zdecydowano: – rankiem 8 stycznia słyszę od urzędnika związanego z premierem Mateuszem Morawieckim. – – dziwię się. – – tłumaczy mi urzędnik.
Dzień później, w dniu rekonstrukcji gabinetu, Piotr Nowak, 38-latek ze sporym doświadczeniem w branży finansowej, dotychczasowy wiceminister finansów, jednak odmawia premierowi. – – mówi mi polityk PiS. – – dopytuję. –
Za kierowanie cyfryzacją podziękowała Jadwiga Emilewicz, która wolała nowe Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Kolejny był Paweł Szefernaker, 31-letni, ze znacznie głębszymi od Nowaka związkami z cyfryzacją. Szefernaker bywa nazywany „cyfrowym szogunem”, bo to dzięki niemu PiS zdominował internet podczas kampanii wyborczej w 2015 r. Co więcej – ma niezłą pozycję polityczną, bo jako bliski współpracownik Joachima Brudzińskiego został powołany na sekretarza stanu w kancelarii premiera i miał zostać szefem departamentu ds. cyberbezpieczeństwa. Ale odmówił.
I w dniu ogłaszania zmian w rządzie premier Morawiecki nie miał nikogo do pokierowania cyfryzacją. A choć mija już ponad tydzień od rekonstrukcji, to wciąż nie jest jasne, ani kto pokieruje tym resortem, ani co z nim dalej będzie.