Jak podaje "Press" Leszek Czarnecki domaga się od Sylwestra Latkowskiego, redaktora naczelnego tygodnika "Wprost",  przeprosin za naruszenie jego dóbr osobistych w tekście, który powstał na podstawie nagranej rozmowy Romana Giertycha z Janem Pińskim i Piotrem Nisztorem. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Giertych tłumaczy się z taśm. Nisztora określa mianem gangstera >>>

A jego prawnikiem w sporze z wydawcą jest... Roman Giertych. Tymczasem to właśnie były wicepremier w czasie nagranej przez Piotra Nisztora rozmowy powiedział:

Bo możemy taki way of life zrobić. Ty będziesz pisał, a ja będę, słuchaj, sprzedawał to. Dawał ci support prawny. (...) Czy nie możemy napisać książki o Sołowowie (...). O Czarneckim można napisać trzecią książkę

Według "Wprost", z nagrań wynika m.in., że Giertych chciał utworzyć grupę, która wymuszałaby pieniądze od najbogatszych Polaków za obietnicę, że pisane o nich książki się nie ukażą.

Leszek Czarnecki poczuł się dotknięty publikacją "Wprost" i wysłał do Sądu Rejonowego dla miasta st. Warszawy wniosek o zawezwanie do próby ugodowej. Domaga się w nim od Latkowskiego przeprosin na trzeciej stronie tygodnia "Wprost" i oświadczenia, że naczelny "Wprost" dopuścił się naruszenia dóbr osobistych Czarneckiego, sugerując istnienie materiałów kompromitujących go, które mogłyby stanowić podstawę szantażu. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wszystkie taśmy Nisztora. Prześwietlamy karierę dziennikarza od taśm>>>>