Wyrok jest prawomocny – oznacza tym samym koniec sprawy.

Kania była oskarżona o to, że na przełomie 2005 i 2006 r. wyciągnęła w formie "pozorowanej pożyczki" 270 tys. zł od rodziny i prawniczki Marka Dochnala, lobbysty aresztowanego m.in. za korumpowanie posła SLD. Sprawę ujawnił sam Dochnal, gdy w 2008 r. wyszedł z aresztu.

Sąd nie zajmował się politycznym kontekstem sprawy, nie jest też rzeczą sądu wypowiadanie się na temat moralnej postawy oskarżonej i jej etyki jako dziennikarki – mówiła sędzia Beata Tymoszów. Jej zdaniem działanie dziennikarki nie wypełnia znamion korupcji w rozumieniu kodeksu karnego. Dlaczego? Bo Kania powoływała się na wpływy i "epatowała swoimi znajomościami w PiS", ale robiła to nie tylko wobec rodziny Dochnala. Po drugie, o pierwszy kontakt zabiegała rodzina Dochnala. I po trzecie, "nie ma dowodów, że Kania, przychodząc do Dochnalów, miała zamiar uzyskać z tego powodu korzyści materialne", informuje Gazeta.pl.

Sąd podkreślił też, że nie bez znaczenia pozostało to, że Kania weszła w bliskie relacje z żoną i teściową Dochnana ("Była przyjacielem domu i dlatego nie odmówiono jej pomocy").