Zawsze irytowała mnie pogarda dla prostego człowieka - komentuje Aleksandra Jakubowska. Jej zdaniem niekulturalne zachowanie na wakacjach nie jest wcale przypadłością "naszej nacji". - W podobny sposób zachowują się niektórzy Niemcy, Rosjanie czy Anglicy. Coś, co jest wybrykiem, nie może być uznawane za normę - dodaje na łamach "Polski".

Jak podkreśla, wydźwięk artykułu w tygodniku "Newsweek" o Polakach spędzających wakacje nad polskim morzem był jednoznacznie negatywny. - Oto "państwo" pojechało do wód i zobaczyło, że inni też tam jeżdżą, że przyjechali ludzie, którzy być może swoim dzieciom po raz pierwszy pokazali morze - drwi Jakubowska i zauważa, że na krytyce ze strony tygodnika się nie skończyło. Przypomina oburzenie prezenterki Agaty Młynarskiej na zachowanie Polaków, przypomina również, że Dorota Zawadzka, znana była telewizyjna Superniania, mówiła o "agresywnych i pijanych rodzicach nad morzem".

Elita nagle zauważyła, że są ludzie, którzy mają problemy z dożyciem od pierwszego do pierwszego - ocenia te krytyczne głosy była polityk i dziennikarka. Zaznacza, że nie akceptuje wywyższania się nad osobami, które są w gorszej sytuacji od niej.

Mój teść opowiedział mi raz historię, że kiedy był małym chłopcem, obraził fornala pracującego w majątku jego ojca. Jego ojciec, który był świadkiem tego wydarzenia, zwołał wszystkich pracowników, całą służbę i mój teść w obecności tych wszystkich ludzi musiał fornala przeprosić i pocałować go w rękę. Tak kiedyś uczono szacunku dla ludzi, którzy stoją niżej w hierarchii społecznej. Pochodzę z prostej rodziny, więc dla mnie wywyższanie się, nuworyszowskie przekonanie, że jestem kimś lepszym tylko dlatego, że mam więcej, jest nie do przyjęcia - podkreśla Aleksandra Jakubowska.