Chodzi o fotoreportera "Super Expressu". Paweł Dąbrowski zrobił zdjęcie Lidii Gądek, posłance z Platformy Obywatelskiej. Widać na nim bosą stopę kobiety. W związku właśnie z tym zdjęciem fotoreporterowi została na rok cofnięta akredytacja do Sejmu.
Sprawa zbulwersowała dziennikarzy i fotoreporterów, nie tylko tych pracujących na terenie budynku przy Wiejskiej. - Uważam tę decyzję za skandaliczną. Oczekuję natychmiastowego jej cofnięcia. Jesteśmy "public eye". Sejm jest miejscem publicznym, posłowie są w pracy za nasze pieniądze. Jeżeli dłubią w nosie, drapią się w pupę czy nawet chodzą boso, to jest to przejaw ich publicznej aktywności i nie podlega żadnym immunitetom – napisał na Facebooku Maksymilian Rigamonti z "Dziennika Gazety Prawnej".

Pod jego postem, który zyskał ponad tysiąc polubień i został kilkaset razy udostępniony, swe wyjaśnienia zamieściła Lidia Gądek. Napisała w nim, że chociaż nie była zachwycona zdjęciami, jest zbulwersowana takim potraktowaniem reportera. - PiS po prostu znalazł sobie przykrywkę dla swoich wyczynów z ostatnich dni. A ja stałam się przypadkową ofiarą. Myślę, że jeśli decyzja nie będzie cofnięta, to będę osobiście gościć Pana Dąbrowskiego w trakcie posiedzeń i będzie wejściówka - napisała. W kolejnych komentarzach wyjaśniała, że zdjęcie zostało zrobione, kiedy udała się ona do ostatniego rzędu ław sejmowych, by naładować iPada. - Szykowałam się do kolejnego w tym dniu wystąpienia, miałam ich wtedy sześć (można sprawdzić w stenogramie) - tłumaczyła. Zwróciła też uwagę, że dwa dni temu zmieniła się szefowa Kancelarii Sejmu - została nią Agnieszka Kaczmarska, a ze stanowiskiem pożegnał się Lech Czapla.

Do sprawy odniosła się też Kancelaria Sejmu. Jak tłumaczona jest ta decyzja?  - Dziennikarze, fotoreporterzy, obsługa techniczna - to osoby oddelegowane przez redakcje do relacjonowania wydarzeń w parlamencie. Zdjęcia wykonane przez Pana Pawła Dąbrowskiego, którymi zilustrowano artykuł z 15 września 2016 roku pt. "Wietrzy nogi w Sejmie", nie są fotografiami opisującymi prace Sejmu. Zdjęcia te naruszają powagę parlamentu, a także stoją w sprzeczności z szeroko rozumianą kulturą osobistą i taktem - napisano w oświadczeniu, umieszczonym na stronie internetowej Sejmu.