PAP: Po protestach przeciwko reformie sądownictwa w zachodnich mediach nastąpił wysyp komentarzy dotyczących ostatnich posunięć Prawa i Sprawiedliwości. Są one jednostronne i krytyczne. Z czego wynika takie stanowisko wobec reform PiS?

Krzysztof Skowroński: Dominująca większość zachodnich mediów przyjęła aksjomat, że jesienią 2015 roku w Polsce władzę przejęła partia antydemokratyczna. Jest to aksjomat fałszywy, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość jest partią proeuropejską i na wskroś demokratyczną. Tym niemniej przyjęcie tego aksjomatu zdeterminowało sposób postrzegania Polski przez zachodnie media. Oznacza to, że media te przyjęły punkt widzenia partii opozycyjnych takich jak Platforma Obywatelska czy Nowoczesna.

Jest to zaskakujące, bo wydawałoby się, że dla moich zachodnich kolegów taka elementarna zasada dziennikarska jak wysłuchanie wszystkich stron sporu powinna być oczywistością. Tak jednak nie jest.

PAP: Jakie są skutki takiego wizerunku Polski w zachodnich mediach?

Krzysztof Skowroński: Przede wszystkim taki stan rzeczy może się odbić na zwykłych ludziach. Jeżeli konsekwentnie, przez lata, Polska będzie – wbrew faktom – pokazywana jako kraj zmierzający w stronę autorytaryzmu, w którym buzują złe, antydemokratyczne emocje, to taka łatka przylgnie w końcu do Polaków jako takich. A z tego nic dobrego nie wyniknie.

PAP: Czy Polska ma możliwość skutecznego przeciwstawienia się tej narracji?

Skowroński: W praktyce jest ona bardzo ograniczona. Jako Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich też zresztą staramy się w miarę możliwości interweniować tam, gdzie media zachodnie i inne ośrodki opiniotwórcze najzwyczajniej w świecie kłamią, kreując całkowicie wypaczony obraz Polski.

PAP: Może Pan podać przykład takiej interwencji?

Skowroński: Niedawno amerykański Freedom House opublikował raport, z którego wynika, że w Polsce pluralizm jest zagrożony, że mamy do czynienia z zamachem na wolność mediów. Działające przy SDP Centrum Monitoringu Wolności Prasy protestowało przeciwko tej publikacji. W Polsce pluralizm mediów nie jest zagrożony, wystarczy iść do kiosku czy włączyć telewizor, by przekonać się, że opinii publicznej prezentowane jest pełne spektrum opinii i poglądów, a informacje mogą swobodnie krążyć w przestrzeni publicznej.