W czwartek w Warszawie odbyła się dyskusja wokół opublikowanego w grudniu zeszłego roku raportu Instytutu Staszica „Dzienniki Opinii 2017 – analiza obiektywizmu przekazów medialny" autorstwa medioznawczy dr Marka Palczewskiego oraz socjologa dr Andrzeja Rostockiego. W opracowaniu analizowano treści informacyjne i publicystyczne czterech polskich dzienników: "Dziennika Gazety Prawnej", "Gazety Wyborczej", "Polski the Times" i "Rzeczpospolitej". Badano teksty dotyczące trzech ważnych w politycznym życiu kraju wydarzeń: wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej, uchwalenia ustaw dotyczących sądów i towarzyszących temu protestów latem zeszłego roku oraz wizyty w Warszawie prezydenta USA Donalda Trumpa.

Medioznawcy przeanalizowali szczegółowo kilkaset materiałów. Wzięto pod uwagę ich wydźwięk, różnorodność prezentowanych w każdym tytule opinii, a także oddzielanie informacji od komentarzy. Świadomie pominięto ogólnopolskie dzienniki, które otwarcie określają się jako sprzyjające rządzącej opcji, dlatego też w analizie nie znalazły się publikacje "Gazety Polskiej Codziennie" i "Naszego Dziennika".

Badacze uznali, że wśród badanych mediów dwa dzienniki reprezentują eksperckie podejście do zagadnień społeczno-politycznych – "DGP" i "Rzeczpospolita". W sprawie dotyczącej reformy sądownictwa oddały one głos prawnikom, socjologom, politologom, ekonomistom. Było to dziennikarstwo wyważone, rzetelne, faktograficzne, mało emocjonalne - czytamy we wnioskach z analizy. Jeżeli chodzi o wizytę amerykańskiego przywódcy w Polsce, to "DGP" był – obok "Polski the Times" – gazetą, w której pojawiło się najwięcej przychylnych tej wizycie komentarzy. "Rzeczpospolita" z kolei, przy dużym odsetku komentarzy pozytywnych, miała najmniej procentowo treści krytycznych wobec tego wydarzenia.

Autorzy raportu doszli do wniosku, że "Polska the Times" przykłada dużą wagę do obiektywizmu, co widać było w przypadku opisywania przez ten dziennik uchwalenia ustaw dotyczących sądów i towarzyszących temu protestów latem zeszłego roku. Autorzy raportu uznali, że "DGP" nie opowiedział się po żadnej ze stron konfliktu. Zdaniem autorów raportu ten dziennik starał się naświetlić tło konfliktu, "opisać politycznych aktorów i ich racje, przedstawić także skalę demonstracji. Szczególną cechą pisma jest częstsze niż w innych dziennikach sięganie po wywiady, przy czym widać wyraźnie, iż stara się ono zachować w tym zasadę pluralizmu opinii" - napisano we wnioskach z analizy. W przypadku wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego RE, "Polska the Times", zdaniem autorów raportu, starała się równoważyć krytyczne komentarze publicystów wywiadami i wypowiedziami osób broniących stanowiska rządu.

Przeciwną strategię przyjęła ich zdaniem "Gazeta Wyborcza", która "postawiła na otwarte manifestowanie bliskiej redakcji opcji światopoglądowej, nie ukrywając, że stoi w opozycji wobec propozycji obecnego rządu". W podsumowaniu zaznaczono, iż "codzienne relacje +GW+ z protestów społecznych przeciwko reformie sądów budowały swoisty +teatr polityczny+, który miał swoją scenografię, scenę, głównych aktorów i spontanicznie reagującą publiczność, która zresztą to widowisko polityczne dynamicznie współtworzyła. Krótko mówiąc było to +dziennikarstwo gorące+ i zaangażowane politycznie". W przypadku wizyty Donalda Trumpa w "Wyborczej" odnotowano najmniej treści pozytywnie oceniających to zdarzenie przy jednoczesnym bardzo częstym powoływaniu się na anonimowe źródła krytycznych opinii, zwłaszcza w reportażach. W sporze wokół wyboru Tuska "GW" zdecydowanie opowiedziała się przeciwko stanowisku rządu, oskarżając go o chęć zemsty na byłym premierze.

Podczas czwartkowego spotkania dr Palczewski oraz Andrzej Rostocki podkreślali, że obiektywizm w mediach, już od lat 50. XX wieku, uważany jest za ideę niemożliwą do zrealizowania w rzeczywistości m.in. dlatego że każdy opis rzeczywistości zawiera element jej kreacji. Jednak zdaniem autorów raportu należy próbować do obiektywizmu dążyć np. poprzez przedstawianie na łamach danego tytułu różnych punktów widzenia i dbanie o to, by głos mogły zabrać różne strony społecznych sporów. Redakcje dążące do obiektywizmu chętniej oddają głos ekspertom i politykom, niż same narzucają czytelnikowi swoje opinie.

Zdaniem autorów raportu "Gazeta Wyborcza" świadomie postawiła na dziennikarstwo zaangażowane, adresując swoje treści do czytelnika o poglądach lewicowo-liberalnych. Odzwierciedla się to w sposobie relacjonowania kontrowersyjnych kwestii, jak i w samym doborze narzędzi - przewadze zaangażowanej publicystyki nad informacją i braku równoważenia opinii ze stanowisk bliskich gazecie opiniami z przeciwległego bieguna.

W zamyśle Instytutu Staszica przygotowana analiza ma stać się przyczynkiem do debaty o ładzie medialnym w Polsce.