To jest już tragedia - alarmują specjaliści. Poziom Morza Martwego rocznie obniża się już o metr! - pisze "Rzeczpospolita". Wszystko przez to, że rzeka Jordan wpadająca do Morza Martwego dostarcza do tego akwenu za mało wody. A wyparowuje z niego w ciągu roku ponad 1000 ton wody. Dlatego naukowcy orzekli, że najlepszym wyjściem będzie przekopanie kanału łączącego Morze Czerwone z Morzem Martwym.

To ogromny projekt, jego koszt szacuje się wstępnie na pięć miliardów. Prace trwałyby - bagatela - aż dziewięć lat. I nic dziwnego, bo kanał miałby 200 kilometrów długości. Zaczynałby się nad zatoką Akkaba.

Kanał musiałby przecinać po drodze wzgórza, dlatego powstałaby specjalna stacja pomp, tłocząca wodę na wysokość 220 metrów n.p.m. To pozwoli pokonać różnicę poziomów luster wody Morza Czerwonego i Martwego. Kanał rozwiąże w dużym stopniu problemy z brakiem wody na Bliskim Wschodzie.

Mimo, że ogrom projektu może przerazić, rozpoczęły się już pierwsze prace. Na razie naukowcy rysują i liczą na papierze. Współpracują tu ze sobą grupy: francuska i brytyjska. Francuzi zajmują się techniczną stroną przedsięwzięcia, a Brytyjczycy zastanawiają się jak podczas przekopywania kanału najmniej zaszkodzić środowisku naturalnemu.

Mało tego - możliwe, że dzięki dopływowi wody z Morza Czerwonego, w Martwym znowu będzie życie.