Co ciekawe, ta sama prawidłowość nie dotyczy relacji z przyjaciółmi lub dziećmi. One nie pogarszają się tak bardzo jak stosunki między małżonkami. Dlaczego tak się dzieje?

Zdaniem Kiry Birditt z Instytutu Badań Społecznych na uniwersytecie w Michigan, odpowiedź jest całkiem prosta. - W miarę jak się starzejemy i zbliżamy z drugą osobą, jednocześnie przestajemy się hamować - wyjaśnia badaczka - bardziej otwarcie wyrażamy swoje "ja", a to może być irytujące. Innymi słowy, negatywne relacje, czyli rozdrażnienie i przesadne żądania skierowane wobec drugiej osoby, są normalną częścią każdego związku.

Badaczka przeanalizowała dane z lat 1992-2005, które dotyczyły osób z trzech grup wiekowych - 20-39 lat, 40-59 lat oraz 60 i starszych. Okazało się, że w miarę upływu czasu małżonkowie oceniali swój związek coraz gorzej - partner lub partnera drażnił, bez przerwy żądając nie wiadomo czego lub szukając dziury w całym. Stosunki z dziećmi układały się znacznie lepiej. Zdaniem autorki badań działo się tak dlatego, że dzieci dorastając, wyprowadzając się z domu i przechodząc na swoje generalnie sprawiają rodzicom mniej kłopotów.

To samo dotyczyło przyjaźni - badani byli z nich najczęściej bardzo zadowoleni. Dlaczego? Najprawdopodobniej dlatego, że te przyjaźnie, które nie wytrzymały upływu czasu, w naturalny sposób kończyły się. Tymczasem zerwać małżeństwo wcale nie jest tak łatwo.

Interesujące okazały się również badania ogólnego poziomu zadowolenia z relacji z innymi. Okazało się, że najbardziej negatywnie oceniali je dwudziesto- i trzydziestolatkowie. Potem wraz z wiekiem sytuacja stopniowo poprawia się.