Iwona Dudzik: Czy wypowiedzi Janusza Palikota mieszczą się w demokratycznej zasadzie swobody wypowiedzi?
Paweł Śpiewak: Normy zostały jawnie przekroczone. To, co obserwujemy, to inne wydanie tego samego brutalnego języka, jakiego używał Andrzej Lepper. Gdy Lepper w którymś momencie przesadził, media zorientowały się i ograniczyły jego obecność, w ten sposób zmuszając do większej samokontroli języka.

Pana zdaniem winne są media, nie politycy, którzy z premedytacją używają brutalnego języka?
To, że politycy używają wulgarnego języka, nie dziwi. Natomiast media decydują o jego upowszechnieniu. One bawią się tą sytuacja, to ich sposób istnienia. Stacje rywalizują o to, w której padną mocniejsze słowa. Jedynym sposobem na to, by temu zapobiec, jest niedopuszczanie takich osób do mediów, czyli ich świadomy bojkot towarzysko-medialny.

A nie prościej by było, żeby to nie media, tylko partia pozbyła się Palikota?
Skoro przez ostatnie dwa lata partia się go nie pozbyła, to znaczy, że go potrzebuje. A jego formuła językowa mieści się w formule rządzenia.

Czyli widzi pan obłudę PO, która z jednej strony Palikota piętnuje ustnie, ale z drugiej pozwala mu na bezkarność?
Nie widzę tu obłudy. Raczej szczerość do bólu.

Dlaczego właściwie w naszej rozmowie ciągle mówi Pan o "osobach używających brutalnego języka", a unika nazwiska Palikot?
Bo się dobrze znamy. A poza tym rzecz nie w osobie, ani nawet jednej partii, tylko modelu uprawiania polityki, w której wydarzenia medialne stają się ważniejsze od samej polityki. Palikoty się zmieniają. Królem poprzednich sezonów był Kurski, teraz pałeczkę pierwszeństwa przejął Palikot.

Co bojkot może zmienić?
Chodzi o ochronę polityki przed postaciami, które istnieją tylko dlatego, że używają brutalnego języka. One prowadzą do przysłonięcia istoty polityki. Staje się ona polityką spraw nierealnych.

Co ma pan na myśli, mówiąc o "nierealnej polityce"?
Pytanie minister Gęsickiej o to, czy fundusze unijne są właściwie wykorzystywane, jest realne. A mówienie "ona kłamie" czy "ona się prostytuuje" – nie. Powinniśmy dyskutować o sprawach, a nie o cechach charakteru przeciwników politycznych.

Ale zwolennicy posła Palikota podkreślają jego zasługi: że jest liderem komisji Przyjazne Państwo, a wcześniej wystąpił w sprawie bezpieczeństwa na komisariacie, gdzie gwałcono kobiety.
Nie bardzo wiem, co osiągnęli posłowie komisji w stosunku do hucznych zapowiedzi. Moim zdaniem skończyło się na populistycznych hasłach. Natomiast problem komisariatu to trzeciorzędna sprawa, jakich każdy poseł załatwia kilkadziesiąt. Powinniśmy rozliczać go z konkretnych działań, a nie z tego, czy na konferencję przyniósł gumowego penisa.

*prof. Paweł Śpiewak, socjolog, publicysta, były poseł na Sejm z PO