Dziennik.plOpinie

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Ile kosztuje oszczędzanie

2009-01-29 | Ostatnia aktualizacja: 20:23 | Komentarze: 0 | skomentuj
Gursztyn: Ile kosztuje oszczędzanie

Gursztyn: Ile kosztuje oszczędzanie Fot. Potr Kowalczyk / Inne

Trwa debata na temat 17 miliardów oszczędności, które premier kazał znaleźć swoim ministrom. Wszystkich zaszokował krótki termin dany przez Donalda Tuska na przeprowadzenie tej operacji - to zaledwie trzy dni. Zasadność zaś oszczędzania rzadziej jest kwestionowana - pisze Piotr Gursztyn.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Oczywiście lepiej oszczędzać niż drukować puste pieniądze. Argumenty zwolenników zwiększenia deficytu budżetowego nie są bardziej przekonujące niż te ze strony rządowej. Zresztą pusta złotówka w sytuacji dramatycznej zapaści też niczego nie uratuje. Gdy nie będzie realnych dochodów, to i ministerstwa nie będą miały z czego wydawać.

Nie jest jednak tak, że oszczędzanie - niezależnie od szaleńczego trzydniowego terminu - nie niesie ze sobą niebezpieczeństw. Jest bowiem pytanie, na czym resorty mogą oszczędzić. Rezygnacja z kampanii reklamowych i akcji promocyjnych to wydatki rzędu setek tysięcy złotych. Ciasteczka i nowe samochody? Może milion złotych. Już słychać, że armia jest głównym miejscem oszczędności. Pół biedy, jeśli zrezygnujemy z misji takich jak ta w Czadzie. Ale to Afganistan jest dużo droższy, a trudno wyobrazić sobie, byśmy z tego zrezygnowali. Są poważniejsze niż kryzys przyczyny polityczne, dla których nie możemy tego zrobić. Zostańmy jeszcze chwilę przy armii. Ktoś powie: trudno Bumar musi cierpieć, wojska nie stać na nowe czołgi. Ale Bumar jest odbiorcą stali. Więc i huty ucierpią.

Wiadomo, że już są oszczędności w policji. Rzecznik MSZ chwali się, że jego resort jest szczególnie oszczędny, bo zlikwidował kilkadziesiąt placówek dyplomatycznych. Może rzeczywiście jest tak, że "jak się nie ma miedzi, to się w domu siedzi" i jeden ambasador musi naraz obsługiwać kilkanaście krajów. Tylko, że w ten sposób gdzieś w Mongolii przepadnie kilka kontraktów dla polskich przedsiębiorstw, nie mówiąc już o obsłudze konsularnej naszych obywateli, których coraz więcej w egzotycznych zakątkach świata.

Oby nie skończyło się to wszystko tak, że za kilka lat - gdy wróci koniunktura - będziemy płacić za dzisiejsze oszczędności. Na chybcika wymieniać zdezelowany przez lata kryzysu sprzęt wojska i policji. Na nowo otwierać ambasady w Tanzanii i Mongolii. I znów wszystko zaczynać od nowa tam, gdzie kiedyś mieliśmy już przetarte szlaki.

Piotr Gursztyn
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl