Wróbel na śniadanie: Idzie marzec, marzmy!
Wróbel na śniadanie... Dzień, w którym śniadanie zaczniemy pałaszować w kawiarni, w drodze do pracy, będzie dniem Zwycięstwa. Ilu z nas ma w sobie taką siłę woli, aby przygotować domowe śniadanie godne tego miana? Nie jogurt z garstką płatków, nie biszkopt ze Społem, nie rozpuszczalna (aaa!) "kawa" (czy doczekamy się również wina w proszku? ludzie...), tylko solidne śniadanie?
- O opcjach zadecydował Los
- Euro, czyli samo zło
- Nadchodzi wiosna, czas na odlot
- Aaaaaktualnie nowej partii szukam
- Śniegi przykryją Czumę
- Wiola z"Przyjaznego PKP"
- Co łączy chiromantów i Cymańskiego
- Wróbel na śniadanie: Niepoprawny Gabon
- Wróbel na śniadanie: "Pegaz" oczka przeciera
- Wróbel na śniadanie: Oskarżą mnie o POfilię
- Sherlock na tropie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dzielnym - pokłon i szacun, ale zwykli ludzie, jak niżej podpisany, nie są rano w stanie zmusić się do ciężkiej pracy aprowizacyjnej. Śniadanie, to, co tu kryć, najczęściej domowe byle co. Potem, w pracy, jakieś następne byle co... Ot, życie niewolnika XXI wieku. A wyobraźmy sobie... człowiek wychodzi sobie z domu, ale zanim do pracy wjedzie - hyc do kawiarni.
Kawa z ekspresu, kanapeczka, może jajecznica, może sałatka, może (raczej na pewno) ciasteczko? Trochę oddechu, znajoma twarz obsługi, lekko spowolniony ranek wróżący szczęśliwy dzień.
Uzbrojeni w porządne śniadanie i miłą poranną chwilę idziemy naprzeciw szefom, kolegom z pracy i innym nieuchronnym przykrościom. Jak mówi klasyk: mogą mi naskoczyć, jestem po śniadaniu.
A teraz najgorsze! Chodzę od czasu do czasu na Wyprawę Szlakiem Wielkich Śniadań. Mam złe wiadomości - łatwiej znaleźć w stolicy europejskiego mocarstwa tranwestytę grającego na harmonijce "Rotę", niż sensowne śniadanie w ludzkiej cenie.
Na ogół kawiarnie zaczynają pracę o pięćset dwudziestej dziewiątej, a nie - jak w Madrycie - o 7. Jeżeli jednak są przypadkiem czynne - dają sniadanie paskudne i drogie (minimum 10 złotych). I puszczają muzykę, łobuzy.
Naprawde solidne śniadanko i czasem bez muzyki można zjeść rano w niektórych hotelach - ale to wydatek, jak rata na samochód.
Pozostaje marzyć. Kiedyś będą tanie, fajne śniadania, w marcu będzie świecić słońce, Marcinkiewicz wróci do żony, a twórcy wystawy "Ludzkie ciała" staną sie ozdobą tej kolekcji.
Idzie marzec, marzmy!



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!