Po pierwsze, istnieje złota reguła dotycząca umawiania się z chłopakami na grę: piłki nie odwołuje się nigdy. To kwestia wzajemnego zaufania i własnej twardości. Dałem słowo,
przyjdę, chociażby z nogą w gipsie. (Być może wyjątkiem od tej reguły może być atak Luftwaffe na Polskę. W miniony czwartek nie groził nawet atak Lufthansy).
Po drugie, w ogóle powinna istnieć zasada, że członkowie rządu nie pracują jako posłowie! Ani np. jako sędziowie. Nie dość, że łamiemy zasadę trójpodziału władzy, to jeszcze tworzymy
fikcję - co to za pracownik, który po godzinach (zarządzania ministerstwem) leci jeszcze do drugiej (poselskiej) roboty?
Po trzecie, a propos fikcji - żadnej ważnej ustawy nie powinno się omawiać, a szczególnie głosować, w nocy. Co jest, mamy stan wojenny?
Czytam dzisiaj, że premier "przeprosił za granie w piłkę". I mam nadzieję, że to medialne przekłamanie.