Nie stać nas na darmowy internet
Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Anna Streżyńska nieraz dała nam dowód swojej pogardy dla przedsiębiorczości i postępu. Firmy telekomunikacyjne jeszcze nie wylizały ran po systemie asymetrii, gdzie państwo narzuca preferencyjne stawki wybranym sieciom komórkowym, a już muszą się zmierzyć z nowym problemem. Ze społecznym, czyli darmowym internetem.
- "Za darmo" znaczy źle? Firmy walczą z lokalnymi władzami
- Kto nie surfuje w sieci, ten nie dostaje pensji
- Realny etat za wirtualny świat
- Patrzcie, jak umiera idea kolektywizmu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zgodnie z zasadą, że jak coś brzmi nieprawdopodobnie dobrze, to pewnie ani nie jest dobre, ani prawdopodobne, pomysł darmowego dostępu do sieci nie tylko zagraża prywatnym firmom, lecz także rozwojowi internetu. Prezes Streżyńska wydaje gminom zgody na budowanie hotspotów – społecznej sieci internetu z pieniędzy UE i własnych podatników.
Sam termin hot (gorące) nijak ma się do rzeczywistego potencjału darmowego internetu. Bo łącza będą słabe, przepustowość mikra. Chłodne będą te punkty. Ale na tyle ciepłe, żeby przekonać wiele osób do zrezygnowania z zakupu internetu o wysokiej przepustowości. Argument, że społeczny internet ma docierać tam, gdzie żyją wykluczeni, pozbawieni sieci, oznacza, że wykluczeni będą skazani na niskiej jakości internet. Tani, ale wolny. Raz nauczeni korzystania z sieci za darmo nie będą szukali lepszych światowych rozwiązań, a firmy nie będą zainteresowane inwestycjami.
Darmowe sieci istnieją w wielu krajach. W Estonii czy Finlandii rząd kupuje usługi od prywatnych firm. Hurtowe ceny negocjowane przez państwo pozwalają obniżyć cenę, ale utrzymać wysoką jakość. W Polsce to gminy mają być operatorem. Budując własną infrastrukturę, dublując biurokrację.
Gminy z pieniędzy podatników wydają już gazety, które tylko dobrze piszą o władzy i niszczą niezależnych prywatnych wydawców. To mogą też mieć swój internet. Ograniczony technicznie i kontrolowany merytorycznie. Arbitralnie będzie decydować, z kim możemy się kontaktować. Z gminą owszem, ale z bankami czy portalem społecznościowym już nie. A co ze stronami wrogimi władzom gminy? Te pewnie też nie będą w społecznym interesie.






























~gospodarka wsi oparta na wiedzy2011-07-10 15:07
W czasie grilowania i internetowania z okazji święta dni wsi córka młynarza w grupie młodych zapytała, a co będzie jak przyjdzie zima, jak tu korzystać z neta, gdy na dworze mróz? Młodzi radzili, aż syn kowala zaproponował - załóżmy firmę... młodzieżówka wsi zaczęła burzę mózgów. Ostatecznie uradzili, że do sieci wójta dobudują sieć do gospodarstw domowych i wiejskiego biznesu, społeczny internet będzie dalej za darmo, a tylko będzie się płacić za sieć dostępu do niego. I dalej, że córka młynarza i syn kowala pójdą do wójta i dostawcy rozwiązania sieci społecznego internetu we wsi, a pozostali udadzą się do handlowca, co ma sklepik we wsi, aby był inwestorem. Wójt zgodził się na inicjatywę młodych, a dostawca internetu zaproponował kupienie od niego urządzeń sieciowych, aby była jak wyjaśnił najlepsza interoperacyjność i kompatybilność. I tak powstała we wsi nowa firma, sklepikarz otwarł nową ladę z hardware i software, a córka i syn mechanika samochodowego uruchomili serwis komputerowy i portal wieś online. Wójt pozyskał kolejne unijne środki i wszyscy z administracji, edukacji i kultury ukończyli kurs Europejskiego Komputerowego Prawa Jazdy. Po tym wójt zamówił szybszy internet, bo jak mówił, sprawność korzystania była certyfikowana europejskim dyplomem ECDL... Po pewnym czasie zrobiła się we wsi rywalizacja między gospodyniami wiejskimi, kto, ile dostanie więcej paczek z zamówień na allegro, kto ile więcej sprzeda na allegro, kto jakie kursy zrobił online, kto załatwia jakie sprawy gospodarczo rolne przez internet... i tak wójt otrzymał od ministra do spraw gospodarki tytuł - wieś z gospodarką opartą na wiedzy - w której stać było wójta na szybki, szerokopasmowy i społeczny internet za darmo.
Pytanie:
Jaką publikacje autorską rektora wydała uczelnia?
NeoQubit
~_JaC2011-07-09 20:29
Panie Wróblewski, puknij się Pan w łeb i zlikwiduj komunikację miejską w imię wzrostu sprzedaży nowych samochodów. Co, jeszcze żaden koncern samochodowy Panu nie zapłacił za artykulik???
~gospodarka wsi oparta na wiedzy2011-07-09 18:47
Opowieść o idei postępowego wójta: Zaproszono raz wójta na konferencję z udziałem premiera od gospodarki i ten rzekł w prezentacji: Musicie inwestować w rozwój gospodarki wsi opartej na wiedzy... Internet... Na to są unijne pieniądze... Wójt był po studiach, to poczuł, że jest na swoim miejscu i niezwłocznie udał się na uczelnie, aby porozmawiać z rektorem o nowoczesnym, interaktywnym, multimedialnym społeczeństwie informacyjnym i wiedzy. Rektor oprowadził wójta po uczelni pokazując mu - I N T E R N E T Y Z A C J E - funkcjonalności podmiotowej i przedmiotowej - w tym, jak to uczelnia zrobiła - a zrobiła tak: zamówiła sieć między jednostkami uczelni i akademikami na miasteczku studenckim oraz internet, układając rozwiązanie użyteczności i użytkowania, aby do 17 więcej było internetu na uczelnię dane, a po 17, aby było więcej dane internetu na miasteczko studenckie. Rektor chwalił się wójtowi, że studenci mają w akademikach internet za darmo. Wójt zapamiętał słowa rektora, że informatyzuje się strukturę, a jego rozwiązanie jest celowe i oszczędne. Wracając do wsi, w drodze duma sobie wójt ideogram taki: ja jestem wójt gminy, rektor jest rektor uczelni, u mnie jest rada, u rektora jest senat, ja jestem jednostka publiczna i rektor jest jednostka publiczna, u mnie są osady, a u rektora miasteczko studenckie, studenci mają w akademikach za darmo internet, to u mnie mieszkańcy też mogą mieć za darmo internet. I zamówił wójt sieć i internet do wszystkich jednostek szkolnych, przedszkolnych, domów gromadzkich, strażackich i kultury, a na każdym obiekcie postawił hotspoty. I rzekł do swego ludu tuż przed wyborami: do 15-tej jest więcej pary internetu na administrację, edukację i kulturę, a po 15-tej jest więcej dla was, moi kochani - musimy rozwijać gospodarkę wsi opartą o wiedzę - korzystajcie zatem we wsi z naszego internetu społecznego - jest za darmo.
Pytanie:
Czy wójt dobrze uczynił, że zrobił tak, jak rektor, wedle swego podwórka?
NeoQubit
~NeoQubit2011-07-09 16:45
JST pośredniczą w dostępie do internetu od firmy. To firmy umożliwiają bezpłatny dostęp do internetu poprzez JST.
ISP [dostawca usługi] <---> JST [pośrednik usługi] <---> klient [odbiorca usługi]
Przykład: wójt płaci za dostęp do internetu dla szkoły/urzędu. Po godz. piętnastej szkoła nie pracuje, a łącze rdzewieje, zatem wójt daje za darmo to, za co zapłacił przez kolejne 16 godzin na dobę, plus w sobotę i niedzielę. No bo inaczej to zapłacił za 24/7, a korzysta szkoła tylko przez 8h/dobę od poniedziałku do piątku. I tak w centrum wsi jest internet za darmo na dworze i z laptopa/internetu można skorzystać. Jak nie daje, to ludzie płacą za to z czego się nie korzysta. Widać stać ich na to. No ale pewnie nie wszystkich. To dają, aby podnieść wskaźnik użyteczności i użytkowania dostępu do internetu w stosunku do jego kosztów w biednym budżecie. A do godz. 15 w centrum wsi z laptopem nie ma nikogo, bo są przy robocie w polu, w zagrodzie, a dzieci są w szkole, no może emeryci na ławeczce, ale oni mają sobie dużo do opowiedzenia, wspomnienia o młodości, dziewczynach i młodzieńcach, polityce, o odnowie centrum wsi za unijne pieniądze, o gospodarce... o świecie i wszechświecie, no chyba, że wnukami się opiekują.
Ciekawe ile JST płaci za dostęp do internetu za cały miesiąc 24h/7d dla swych jednostek, a korzysta tylko w ciągu 1/3 dnia od poniedziałku do piątku? Czy ten czas dostępu do internetu zamówiony a nie użytkowany [urzędowe godziny pracy] procentuje jak zamówione pieniądze z kredytu na koncie?
Zatem firmy konkurują z firmami, jedni bez a inni z pośrednikami. Prawda, czy fałsz?
~jacekban2011-07-09 08:40
Fragment informacji UKE nt. internetu świadczonego przez JST: "To czego nam brakuje to uprawnienie do egzekwowania od jst żeby przestrzegały nałożonych ograniczeń, obecnie łamanie zasad jest bezkarne, a kontrole mogą się skończyć tylko zaleceniami, których podmioty te nie muszą przestrzegać.
Optymalne byłoby także, żeby samorząd, który chce świadczyć darmowy internet, przeznaczył na to określoną kwotę i ogłosił przetarg na te usługę, w którym wezmą udział operatorzy. Zbyt często jst świadczą te usługi za pomocą własnych pracowników lub jednostek komunalnych, co powinno być ostatecznością. Na razie możemy zalecać inne postępowanie, mamy nadzieje, że będziemy mogli je egzekwować. "
Czyli krotko mówiąc, za pieniądze publiczne, samorządy mogą konkurować z prywatnymi firmami, UKE nie ma nad nimi kontroli, zdaje sobie z tego sprawę ale ma to w d... Plus zatrudnianie przez samorządy "krewnych i znajomych królika".
Wróblewski ma niestety rację, tym razem pani Anna wykazała się pełnym lekceważeniem dla zasad rynku.
~BOLEK2011-07-09 08:26
WROBLEWSKI LEPIEJ IDZ DO -NIE-
~konan2011-07-09 00:36
Ten facet dorabia na komentarzach do pensji naczelnego i w związku z tym chwyta się nawet tematów, na których g... się zna. Tyle lat wyoisując bzdety o gospodarce krajowej (bo o zagranicznej zerżnie coś z kompetentnego pisma) nie zorientował sie nawet że pani Anna Streżyńska, to najlepszy minister w ostatnich dwu rządach. Ciekawe, że pyblkicystyka ghospodarcza, która za komuny i pierwsze lata po jej upadku była najmocniejszą stroną polskiej prasy, teraz stała się specjalnością różnych chałturszczyków.
~NeoQubit2011-07-08 19:25
Gdzie w Polsce zaczyna się Internet?
~Kaszebe2011-07-08 11:23
Hotspoty to nie żadna darmocha dla ubogich tylko trzepanie publicznej kasy przez cwaniaków.Niech sobie takie sieci istnieją ale niech same finansują się z opłat za dostęp.
~jacekban2011-07-08 10:44
Co za pierdoły z tym darmowym internetem? Woda w wodociągach jest za darmo? Prąd też jest za darmo? Przecież są bardziej potrzebne do życia niż internet. To może skutkować państwowym monopolem na net w przyszłości i "przywiązaniem chłopa do roli". Spróbujcie dzisiaj zmienić dostawcę wody albo prądu. Kupa kasy z UE pójdzie w błoto i na łapówki dla "gminnych menedżerów".
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!