Menedżerowie Gazpromu, przymierzając się do wykupu udziałów w niemieckim RWE, chcą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Podważyć sens liberalizującego rynek III pakietu energetycznego i wejść w projekt gazociągu Nabucco, który w założeniu miał uniezależnić Europę od gazu z Rosji. Trudno uwierzyć, by RWE z Rosjanami jako głównym udziałowcem nadal realizowało konkurencyjny dla Moskwy projekt.

Podchody pod udziały RWE to klasyka gry w stylu Rosjan. Niemiecka firma dostarcza energię elektryczną 20 milionom i gaz 10 milionom ludzi (w tym prąd odbiorcom w Polsce). Jest właścicielem sieci przesyłowych w Czechach i udziałowcem w konsorcjum Nabucco, w którym jedną z najważniejszych osób jest Joschka Fischer – były szef niemieckiej dyplomacji w rządzie Gerharda Schroedera (ten dziś pracuje dla Gazpromu). Przy tym Rosjanie są zainteresowani, by decyzję w sprawie RWE podejmował tylko lokalny niemiecki urząd antymonopolowy, a nie Komisja Europejska w oparciu o analizę zasad III pakietu, zabraniających m.in., by dostawca surowca był zarazem właścicielem sieci przesyłowych.

Dla Polski porozumienie RWE – Gazprom będzie miało wielkie znaczenie. Jego realizacja oznacza storpedowanie III pakietu w najważniejszym państwie Unii. Tymczasem to właśnie III pakiet jest najskuteczniejszym narzędziem w walce z surowcowym monopolem Rosjan.

Pozostaje mieć nadzieję, że z RWE będzie tak jak z niedawną próbą przejęcia przez Rosjan kontroli nad spotowym rynkiem gazu w Europie. Przeszła ona w Polsce właściwie bez echa, a gdyby zakończyła się sukcesem Rosjan, moglibyśmy mówić o prawdziwej porażce. Pod koniec czerwca Komisja Europejska zablokowała kupno przez Gazprom 50 proc. akcji austriackiej giełdy gazowej Central European Gas Hub (CEGH). Przejęcie miałoby trzy kluczowe konsekwencje: Rosjanie mieliby kontrolę nad austrackim zbiornikiem gazu Baumgarten i prawo do zarządzania siecią przesyłową w tym kraju. W ten sposób sens zyskałby strategiczny projekt rosyjski South Stream (gazociąg pod Morzem Czarnym, konkurencyjny wobec projektu Nabucco), straciłby za to projekt Nabucco i korytarz Północ – Południe lansowany przez Polskę w czasie naszej prezydencji. Kontrola nad Baumgarten to również kontrola nad europejskim rynkiem spotowym. Ten, na razie, pozostaje konkurencją dla kontraktów długoterminowych oferowanych przez Gazprom. Podstawą zablokowania przez KE umowy był III pakiet energetyczny.

Gazprom oczywiście nie uznaje decyzji Komisji. I jak widać na przykładzie RWE, dalej próbuje osłabiać znaczenie unijnych rozwiązań prawnych, które pozbawiają go statusu monopolisty. Pozostaje mieć nadzieję, że po przypadku austriackim podobnie wydarzenia potoczą się w Niemczech. Co prawda, jak pisze niemiecki „Der Spiegel”, Rosjanie na deal mają ciche przyzwolenie rządu Angeli Merkel (bo to Merkel skomplikowała losy RWE, odchodząc od atomu). Ale Merkel też musi się liczyć ze zdaniem Komisji. I respektować treść unijnych rozwiązań prawnych, które jej rząd akceptował.