Rozmowy w Berlinie bez postępów w kwestii zawieszenia walk na Ukrainie. Niedzielne spotkanie ministrów spraw zagranicznych Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji umożliwiło uregulowanie kwestii rosyjskiej pomocy humanitarnej, ale nie udało się porozumieć w kwestii zaprzestania wymiany ognia i rozpoczęcia procesu pokojowego. Takie zdanie wyraził po spotkaniu Siergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji.

Według Tomasza Badowskiego z Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi, spotkanie w Berlinie to przykład rozgrywania europejskich państw przez Władimira Putina. Jaka jest w takim razie rola pani Ashton w tym całym konflikcie, i jaka jest w ogóle rola unijnej dyplomacji? - pyta ekspert. Według Tomasza Badowskiego Europa demonstruje w obecnej sytuacji, że w sytuacji kryzysowej funkcjonująca na co dzień unijna dyplomacja schodzi na dalszy plan, a Władimir Putin sam ustala z kim z Unii Europejskiej chce rozmawiać.

Według Tomasza Badowskiego spotkanie w Berlinie w ograniczonym składzie to gra Kremla obliczona na dzielenie państw Unii Europejskiej, co ma ułatwić Rosji realizowanie własnych interesów.

Brak porozumienia w kwestii starć na Ukrainie to według szefa Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi także element szerszego planu Rosji. Długofalowym celem miała by być destabilizacja sytuacji na Ukrainie i zdyskredytowanie rządu w Kijowie. Szef Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi spodziewa się że w przeciągu kolejnych tygodni bądź też miesięcy na Ukrainę i tak wkroczą rosyjskie wojska.

Ekspert zwraca uwagę, że bez względu na to czy wojska rosyjskie wejdą na teren Ukrainy jako siły pokojowe, czy po prostu jako rosyjska armia, efekt będzie ten sam. Sama Europa według Tomasza Badowskiego demonstruje natomiast, że nie potrafi poradzić sobie z sytuacją i oddaje inicjatywę w ręce Władimira Putina, w którego interesie - wbrew zapewnieniom - nie jest wcale ustabilizowanie sytuacji na wschodzie Ukrainy.

ZOBACZ TAKŻE: Ekspert: Ostrzelanie konwoju niczego nie zmieni>>>