Z przemówienia Kaczyńskiego wyłania się niespójność - powiedziała PAP politolog. Według niej to, co mówił prezes PiS podczas sobotniego kongresu, byłoby dobrym wystąpieniem przedwyborczym lub przemówieniem wygłoszonym tuż po zwycięskich wyborach, przemówieniem zapowiadającym zmiany.

Oczywiście, że to był bardzo dobry strzał z kandydatem Andrzejem Dudą, bo wygrał wybory prezydenckie, dobrym planem było też usunięcie się Kaczyńskiego w kampanii wyborczej w 2015 roku, ale takie słowa byłyby dobre w październiku zaraz po wyborach, a nie dzisiaj, kiedy wiadomo, że to on jest głównym podejmującym wszelkie decyzje w państwie. Tu pojawia się też sprawa wzięcia odpowiedzialności za te decyzje - mówiła Materska-Sosnowska.

Jak oceniła, miesiące, które upłynęły od październikowych wyborów parlamentarnych, świadczą o czymś zupełnie innym niż to, o czym przekonywał prezes PiS. Działania PiS to nie jest spokojne naprawianie państwa, ale w bardzo wielu obszarach psucie państwa. Państwo to nie jest rewolucja co pięć dziesięć czy piętnaście lat, ale państwo to powinna być ciągłość. To miała być naprawa, a nie demontaż - powiedział politolog.

Zaznaczyła, że na pewno można się zgodzić z tezą prezesa PiS o potrzebie naprawy służby zdrowia czy polityki społecznej, potrzebą redystrybucji, ale działania PiS nie świadczą wcale, że ta naprawa ma miejsce.

Jak dodała, Trybunał Konstytucyjny to nie jest tylko prezes Andrzej Rzepliński, któremu prezes PiS zarzucił łamanie konstytucji i zasady trójpodziału władz, ale to ciągłość orzecznictwa, ciągłość instytucji. A póki co mamy demontaż instytucji państwa - dodała Materska-Sosnowska.

Według niej nie jest też uczciwe ze strony prezesa PiS krytykowanie Leszka Balcerowicza, bo trzeba pamiętać, kto przygotował ten plan gospodarczy i w jaki sposób wszedł on w życie.

Zaznaczyła, że w przemówieniu Kaczyńskiego nie znalazło się nic ze zmian wprowadzonych przez PiS m.in. w służbie cywilnej. Jak mówiła, wszystko to, co jest źle robione, nie znalazło się w przemówieniu prezesa PiS.