Nową pracę Zaradkiewicza "wyśledził" jeden z działaczy Partii Razem. napisał Piotr Czerniawski na Facebooku.
Sama firma potwierdza, że zatrudniła Zaradkiewicza. wyjaśnia Jerzy Starnawski, członek zarządu spółki Naftoport, w piśmie wysłanym portalowi gazeta.pl. Precyzuje, że Zaradkiewicz zarabia w Naftoporcie 4 280,39 zł brutto.
Trybunał nic nie wie
W całej historii pojawią się jednak pewne nieścisłości. Prezes Trybunału Andrzej Rzepliński mówił w połowie czerwca, że Zaradkiewicz od trzech miesięcy przebywa na zwolnieniu lekarskim.
Okazuje się jednak, że oficjalnie nie wiadomo, czy faktycznie tak jest, bo zainteresowany nie doniósł odpowiedniego druku do swojego miejsca pracy. mówi nam Anna Wołoszczak z Zespołu Prasy i Informacji w TK.
Co więcej, do tej pory sam Trybunał nic nie wiedział o nowej pracy Zaradkiewicza. informuje Wołoszczak i od razu ucina:
W kontrze
Sam Zaradkiewicz przekonuje jednak, że jest odpowiednią osobą do pracy w radzie nadzorczej Naftoportu. napisał na Twitterze.
Tam również skomentował swoje zarobki w nowej pracy. ironizował były dyrektor w TK.
Zaradkiewicz zdradził też, dlaczego informacje o jego pracy w Naftoporcie wypłynęły właśnie teraz.zapowiedział prawnik.
Bardzo interesujące - pomówienia i insynuacje nasiliły się po informacji o złożeniu przeze mnie pozwu przeciwko TK. Nie cofnę się na krok.
— Kamil Zaradkiewicz (@zaradkiewicz) 5 lipca 2016
Konflikt z prezesem
Dr Kamil Zaradkiewicz był wieloletnim dyrektorem Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego. W czerwcu miał zostać przeniesiony na zdecydowanie mniej reprezentacyjne stanowisko: asystenta-eksperta jednego z sędziów. Informowała o tym "Rzeczpospolita".
Zaradkiewicz popadł w konflikt z władzami Trybunału po tym, jak w jednym z wywiadów stwierdził, że nie wszystkie akty wydawane przez tę instytucję są orzeczeniami, dlatego nie muszą być wiążące. Zupełnie inną interpretację przedstawiał w mediach prezes TK, Andrzej Rzepliński.