Marek Migalski wskazuje rządowi PiS, by pamiętał, że "dobry stan polskiej gospodarki w żaden sposób nie będzie decydował o tym, na kogo zagłosują Polacy w 2019 r.". – To przykre, ale prawdziwe – pisze były europoseł PiS na łamach "Rzeczpospolitej".

Według niego, Polacy przy wypełnianiu karty wyborczej kierują się rzeczami, które bardziej rozumieją. – Czyli sprawą Misiewicza i jego zarobkami (…) Ale także – i to dobra wiadomość dla polityków PiS – takimi kwestiami, jak to, czy ktoś obroni nas przed zalewem uchodźców (…) – uważa Migalski.

Były europoseł PiS podpowiada rządowi, by przestał tłumaczyć rodakom, że "żyją w najlepszym ze światów". – (…) Ale by skupił się na szczuciu na targowicę, która opanowała dusze "totalnej opozycji" (…) oraz przekonywaniu, iż jedynie oddziały WOT mogą powstrzymać Angelę Merkel, która wraz z Hupką i Czają szykują się do odebrania nam Szczecina i Wrocławia (…) – pisze na łamach "Rzeczpospolitej" Migalski.

Jak podkreśla politolog, rządowi PiS nie uda się przekonać do siebie Polaków wskazywaniem na dobry stan gospodarki. – Rodacy nigdy nie zwracali na to uwagi – dodaje Marek Migalski.