Rzecznik Sądu Najwyższego

W świetle uchwały Sądu Najwyższego, aktu łaski prezydenta ws. byłych szefów CBA nie ma – powiedział rzecznik SN sędzia Michał Laskowski. Jego zdaniem, ich proces wróci do etapu odwoławczego od skazującego wyroku sądu I instancji, czyli do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (m.in. rodziny Andrzeja Leppera) mec. Ryszard Lubas

Według niego sprawa trafi do ponownego rozpoznania w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdyż skarżył on właśnie wyrok SO o umorzeniu sprawy wobec aktu łaski. Co do samego aktu łaski stwierdził zaś, że "nie istnieje on już w sensie procesowym".

Podkreślił, że uznani za winnych w I instancji "nadal korzystają z domniemania niewinności i mają pełne możliwości obrony przed sądem II instancji". Przypomniał, że odwołali się oni do SO od wyroku I instancji (wtedy zostali ułaskawieni - PAP).

Wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha

"Oczywiście, że nie ma żadnych przeszkód, żeby minister Mariusz Kamiński pełnił swoją funkcję i żadne tutaj przeszkody prawne nie zachodzą".

Piotr Łukasz Andrzejewski, adwokat i sędzia Trybunału Stanu

Akt łaski wydany przez prezydenta w stosunku do Mariusza Kamińskiego obowiązuje. - Jest to antycypacja niejako stwierdzenia, iż Mariusz Kamiński uwolniony przez Sejm od odpowiedzialności został na zasadzie złamania podstawowej zasady ne bis in idem (nie można sądzić dwa razy za to samo - PAP) skazany z pominięciem przesłanki zakazu powtórnego orzekania w tej samej sprawie - mówił w środę Andrzejewski w Polskim Radiu PR24.

- W tej sytuacji sąd apelacyjny musi wydać orzeczenie merytoryczne (...) oceniające zarzuty apelacji od wyroku sądu pierwszej instancji - dodał podkreślając, że mimo to nadal będzie obowiązywać prezydencki akt łaski.

Prof. Piotr Kardas z UJ

Sprawa wróci do trzyosobowego składu Sądu Najwyższego, który miał rozpatrzyć kasacje oskarżycieli posiłkowych ze sprawy Kamińskiego, ale przed jej rozpoznaniem zadał pytanie prawne siedmioosobowemu składowi SN. - Nie wiemy na pewno, co zrobi trójka sędziów SN, ale możemy postawić taką supozycję, że mając taką a nie inną uchwałę składu siedmioosobowego, zwróci sprawę sądowi odwoławczemu, aby ten merytorycznie rozpoznał złożone apelacje - wyjaśnił.

W jego opinii słuszny jest też pogląd prawny SN, że prezydenckiego aktu łaski wobec podsądnych nie ma. - Gdyby uznać, że on obowiązuje, byłby to efekt mrożący wobec sędziów orzekających. Nawet pośrednio nie można wpływać na sądy gdy rozpoznają sprawę. Konstytucja mówi wyraźnie, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko konstytucji oraz ustawom - a więc nawet prezydencka prerogatywa, jaką jest prawo łaski, nie może wpływać na działanie sądów - podkreślił.

SN ma także możliwość przejęcia do rozpoznania apelacji i wydania merytorycznego wyroku w sprawie - wówczas nie wracałaby ona do wydziału odwoławczego Sądu Okręgowego w Warszawie. - Dzieje się tak niezwykle rzadko, w wyjątkowych sytuacjach. Ta sprawa ma wyjątkowe znaczenie nie tylko prawne, ale też pozaprawne i być może są jakieś powody, aby SN przejął tę sprawę od sądu odwoławczego do samodzielnego rozstrzygnięcia, ale moim zdaniem sąd nie będzie chciał stosować tu żadnych specjalnych ścieżek, tylko zwróci tę sprawę do sądu odwoławczego, żeby przeszła pełną ścieżkę instancyjną. Inna sprawa, że powinniśmy być gotowi na to, że jeszcze ta sprawa wróci do SN - gdy po wyroku sądu odwoławczego kasację złoży któraś ze stron - wyjaśnił.

Według profesora, może się okazać, że w sprawie jest jeszcze jedna zawiłość prawna: zanim sąd odwoławczy - zgodnie z prezydenckim aktem łaski - umorzył postępowanie ws. Kamińskiego i pozostałych podsądnych, obrońcy skazanych w I instancji wycofali swe apelacje. - Teraz rodzi się taka kwestia: czy sąd odwoławczy uzna, że tych apelacji już nie ma i wyrok skazujący z I instancji jest prawomocny, czy też zgodzi się na przywrócenie terminu do ponownego złożenia apelacji. Nie jest też jasne, czy to mogą być te same apelacje, czy muszą być inne - powiedział ekspert.

Prof. Piotr Kruszyński

Uchwała SN jest wiążąca w danej sprawie. - W związku z tym sprawa trafi do sądu drugiej instancji, czyli Sądu Okręgowego w Warszawie i sąd ten musi wydać merytoryczne rozstrzygnięcie w odniesieniu do byłego kierownictwa CBA - zaznaczył.

Wskazał, że po takim merytorycznym rozstrzygnięciu SO - jeśli będzie ono niekorzystne dla oskarżonych - prezydent będzie mógł zastosować ułaskawienie wobec osób ewentualnie prawomocnie skazanych.