Grzegorz Osiecki: Jaka będzie swoboda premiera w obsadzie rządu?

Jarosław Gowin: I w przypadku premier Szydło, i w przypadku premiera Morawieckiego od początku było jasne, że ich głos będzie najważniejszy, co nie znaczy, że jedyny. Każdy premier musi się liczyć ze stanowiskiem swojego zaplecza parlamentarnego. W ramach określonych przez porozumienie koalicyjne, które gwarantuje obecność w rządzie przedstawicieli Porozumienia i Solidarnej Polski, decyzję podejmować będą wspólnie: Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński.

Co resortami, które opuści Mateusz Morawiecki?

Spodziewam się, że będzie chciał je obsadzić kimś ze swoich dotychczasowych współpracowników. Nowych ministrów trzeba więc pewnie szukać w gronie obecnych wiceministrów.

Jak głęboka będzie rekonstrukcja?

Nie czuję się upoważniony, by wypowiadać się w imieniu premiera Morawieckiego. Mogę powiedzieć, że w ramach uzgodnień koalicyjnych rozmawialiśmy o zmianie obejmującej mniej więcej jedną trzecią resortów. A dodając do tego także wymianę premiera, to zmiana dość głęboka.

Resortów jest 18, czyli wypadałoby, że zmiana dotknie sześciu ministrów?

Proszę nie przywiązywać się do konkretnej liczby. Czy będzie to 4, 5, 6, czy 7 resortów, to decyzja pana premiera. Zaznaczam, że mówię o wstępnych ustaleniach. Premier Morawiecki może ostatecznie zmienić koncepcję. Ma ogromny kredyt zaufania, zwłaszcza po bardzo dobrze odebranym expose.

A jakie będą kryteria zmian?

Plan główny rządu premiera Morawieckiego to oczywiście Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju. Rozstrzygać będzie zapewne ocena premiera i prezesa Kaczyńskiego, w jaki sposób działania poszczególnych ministrów wpisują się w tę strategię.

Kto dziś jest najbardziej niedopasowany?

Byłoby nie tylko polityczną głupotą, ale po ludzku także świństwem, gdybym wdawał się w tego typu spekulacje.

CAŁA ROZMOWA Z WICEPREMIEREM JAROSŁAWEM GOWINEM W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU DGP