Nie ma lepszej okazji do oceny postępów w procesie wstawania państwa z kolan niż analiza wydarzeń, które dotyczą konkretnych ludzi. Znanych z imienia i nazwiska Janów Kowalskich czy Marii Nowak, które nagle wpadły za granicą w poważne tarapaty. Takim przypadkiem jest opisywany przez DGP żywot Ziada Cattana, urodzonego w Bagdadzie sunnity, który wraz z uzyskaniem paszportu RP stał się najprawdziwszym Polakiem i funkcjonującym na tych samych prawach co Kowalscy i Nowakowie suwerenem.

Irak od wielu lat domagał się od władz w Warszawie ekstradycji swojego byłego wysokiej rangi urzędnika ministerstwa obrony, oskarżając go o defraudację setek milionów dolarów przy zakupach broni dla postsaddamowskiej armii. Interesowały się nim również polska skarbówka i prokuratura. Podawano też, że miał współpracować z wywiadem Wojskowych Służb Informacyjnych. Ostatecznie niczego mu jednak nie udowodniono, a Sąd Okręgowy w Warszawie w 201 5 r . wydał orzeczenie, które jednoznacznie odmawiało jego ekstradycji do Bagdadu.

Cattan jednak wpadł. W styczniu 201 7 r . został aresztowany na lotnisku w Ammanie, chwilę po tym jak wylegitymował się polskim paszportem. Jordania potraktowała go jak towar, który miał posłużyć do poprawy stosunków z odbijającym coraz większe tereny z rąk Państwa Islamskiego i zasobnym w surowce rządem irackim. Po ponad roku wysiłków rodziny Cattana i gry pozorów jordańskich władz odesłano go w prezencie do Bagdadu, a Polska przegrała pierwszą rundę w walce o los swojego obywatela. Okazało się, że upadający i toczony korupcją Irak przedstawił bardziej przekonujące argumenty i był skuteczniejszy w rozmowach z królem Jordanii niż 38-milionowe państwo Unii Europejskiej.

Sytuacja stała się kompromitująca na wielu płaszczyznach. Polska deklaruje doskonałe stosunki z Jordanią. W listopadzie 201 6 r . w Ammanie gościł prezydent Andrzej Duda, który w podstołecznej Az-Zarce zapewniał o perspektywach dla współpracy z jordańskim przemysłem zbrojeniowym. Wcześniej głowa państwa spotkała się z królem Abdullahem II w Gdańsku. Z kolei w styczniu tego roku obydwaj politycy rozmawiali w Davos. Bardzo dobra była atmosfera tej rozmowy. Współpraca z Królestwem Jordanii – poprzez osobę Jego Wysokości – układa się bardzo dobrze. Cieszę się, bo Polska jest darzona w Jordanii wielkim szacunkiem - mówił po niej prezydent Duda. Przy okazji potwierdzono też informacje o kolejnej wizycie Abudullaha w naszym kraju, do której ma dojść niebawem.

Niecałe trzy miesiące po tym spotkaniu okazało się, że nie jesteśmy w stanie uświadomić Jego Wysokości, że nie wypada kontrasygnować wyroku sądu w Ammanie, na mocy którego – podkreślmy to jeszcze raz – Polak irackiego pochodzenia Ziad Cattan trafił do zapyziałego ancla w Bagdadzie, z którego najzwyczajniej w świecie może nie wyjść żywy. Co więcej, mimo tego, że do obrony Iraku przed Państwem Islamskim wysłaliśmy cztery samoloty F-16 i zespół wojsk specjalnych, nie byliśmy wystarczająco silni, by przekonać Bagdad do odstąpienia od starań o Cattana, na którym w Polsce nie ciążą formalnie żadne zarzuty ani żaden wyrok.

Jest bardzo prawdopodobne, że ten były urzędnik irackiego MON wziął udział w przekręcie stulecia, wyprowadzając znad Tygrysu i Eufratu setki milionów dolarów. Niektóre źródła mówią, że pieniądze w wielkich ilościach z banku centralnego trafiały wprost na pokład samolotu, który wywoził je do Libanu. Szczegółowe prześwietlenie błyskotliwej kariery Cattana i jego interesów z Bumarem mogłoby też wiele powiedzieć o działalności – tak uwielbianych w kręgach PiS – Wojskowych Służb Informacyjnych. Te wyjaśnienia muszą być jednak prowadzone w Polsce, a nie w państwie upadłym, jakim jest Irak.

Jeśli prezydent z czystym sumieniem zamierza mówić, że Jordania nas szanuje, i planuje podpisywać kolejne postanowienia przedłużające działalność Polskiego Kontyngentu Wojskowego w misji Inherent Resolve, która istotnie wzmacnia bezpieczeństwo Iraku – Cattan musi wrócić do Polski. Nikt nie traktuje poważnie państw, które porzucają swoich ludzi. Nikt nie szanuje też ich prezydentów, premierów, ministrów i zwykłych obywateli.