Nie ukrywam, że oczywiście czuję się obrażona tym, co powiedział poseł Palikot. Ale nie wiem, czy od takiej osoby powinnam oczekiwać przeprosin?

Wiem, że temat, którego dotknęłam, jest piętą achillesową rządu Donalda Tuska, który nie potrafi sobie poradzić z wydawaniem unijnych pieniędzy. Dlatego jedyną rzeczą, jaką mógł zrobić w tym momencie, było uruchomienie Palikota, który wyciągnął ze swojego repertuaru prowokacyjną inwektywę, czy wulgaryzm, by w ten sposób przykryć ten smutny fakt, że środki unijne nie są uruchamiane.

Jestem jednak przekonana, że w nieskończoność nie da się ukrywać tego niewygodnego dla rządu faktu.