"Chcę, aby rząd pod moim kierownictwem ciężko i skutecznie pracował w czasie obu kampanii. Więcej dobrych rzeczy, trudnych zadań zrealizuję mając w ręku instrumenty rządzenia, a nie mieszkając w pałacu" - wyjaśniał premier. Donald Tusk ogłosił swoją decyzję na specjalnie zwołanej konferencji prasowej na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Ich jest dwóch, ja jestem jeden

Premier Donald Tusk powiedział, że decyzja o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich w 2010 roku wymagała "odwagi i dalekowzroczności". Zaznaczył, że decyzja ta wiązała się z poważnym dylematem politycznym. "Proszę państwa, ich jest dwóch, ja jestem jeden" - zaznaczył premier, nie rozwijając tego sformułowania.

"Wybory prezydenckie są ważne, ale to są wybory, w których stawką jest bardziej prestiż i wielki zaszczyt, ale nie władza i instrumenty do dobrego i skutecznego rządzenia" - motywował swoją decyzję szef rządu.

Jak przyznał, musiał także "pokonać opór swoich współpracowników", podejmując tę decyzję. "Wydaje się rzeczą oczywistą, że więcej dobrych rzeczy, więcej trudnych zadań zrealizujemy, ja osobiście zrealizuję, mając te instrumenty rządzenia w ręku, a nie mieszkając w pałacu" - podkreślił.

Dodał, że jako szef rządu chce uczestniczyć w wielkiej kampanii, batalii na rzecz wygranej Polski w wyścigu cywilizacyjnym w Europie i na świecie.

PO wygra wybory prezydenckie

W Europie ceni się słowa tych, o których się wie, że to oni będą za miesiąc, rok i dwa podejmować decyzje - mówił premier Donald Tusk, tłumacząc dlaczego nie będzie kandydował na urząd prezydenta. Podkreślił także, że Platforma Obywatelska powinna "ochronić rząd" w czasie kampanii wyborczej; zapewnił, że PO wystawi innego kandydata, który wygra wybory.

>>>Czytaj dalej>>>


Zdaniem premiera, stanowisko Polski w dyskusji o strategii (gospodarczej Europy) będzie jednym z kluczowych. "Chcę pojechać do Brukseli, jako człowiek, który swoim partnerom powie: podejmiemy decyzje w Polsce, także dotyczące zadłużenia i ja to wykonam" - zaznaczył. "W Europie ceni się słowa tych, o których się wie, że to oni będą za miesiąc, rok i dwa podejmować decyzje. Ja tę odpowiedzialność za propozycje zgłoszone jutro i decyzje jestem gotów podjąć" - dodał Tusk.

Poprosił o zaufanie i zrozumienie tych wszystkich, którzy oczekiwali od niego innych decyzji. "Dokonałem wyboru, bo potrzebuję skuteczności i siły, by przeprowadzić do końca te ambitne dla Polski plany, a nie żeby zamieszkać w Pałacu (Prezydenckim), nawet jeśli wszyscy tak bardzo cenimy prestiż tego urzędu" - powiedział premier.

"Jeśli mówię o planie politycznym w sposób odpowiedzialny to dlatego, że zakładam - chociaż decyzja będzie w rękach wyborców to oczywiste - że Platforma Obywatelska powinna w tej kampanii politycznej, która zaczyna się za kilka miesięcy ochronić rząd przed wstrząsami typowymi dla każdej kampanii, ale równocześnie wystawi kandydata, który wygra te wybory; jeśli tak zechcą Polacy" - zaznaczył.

"Wskażemy kandydata, który wykona zadanie pierwsze, a ja w ciągu tych dwóch lat chcę wykonać zadanie - w mojej ocenie - jeszcze ważniejsze z punktu widzenia Polaków. To jest możliwe. I tym działaniom chcę poświęcić najbliższy czas" - mówił premier. Jak zaznaczył, jest przekonany, że "ten dobry scenariusz dla Polski w najbliższym czasie wymaga mojej obecności w rządzie i Platformie". "Uważam, że to scenariusz dobry dla wszystkich" - podkreślił.