To była pierwsza taka debata. Donald Tusk odpowiadał na pytania blogerów i internautów w formie tradycyjnej - z udziałem gości w kancelarii premiera - oraz wirtualnej, z wykorzystaniem serwisów społecznościowych: Facebook, BLIP, Twitter, Flaker oraz GoldenLine. Każdy mógł zadać pytanie premierowi przez internet.

Debatę można było śledzić w ramach transmisji on-line na stronie internetowej premiera - www.premier.gov.pl. Trwała ponad dwie godziny.

Tyle czasu wystarczyło, by Donald Tusk zmienił zdanie w sprawie rejestru stron zakazanych. "Chcę wyjąć z tej ustawy to, co wydawało nam się jednym z dobrych instrumentów, a wam wydaje się groźne z punktu widzenia wolności obywatelskich" - powiedział premier. Przyznał też, że konsultacje w sprawie ustawy hazardowej, w której miał znaleźć się spis stron i serwisów, były za krótkie.

"Ustępuję sensownym argumentom, ale tym, które mówią o konieczności dopracowania ustawy" - zapowiedział premier. "Wracamy do pracy nad projektem, żeby usunąć przepisy kontrowersyjne. Do Sejmu idzie ustawa bez tych zapisów" - dodał. To oznacza, że rejestr stron internetowych nie będzie uchwalony, przynajmniej na razie. Czy zniknie z politycznych planów na zawsze? To będzie zależało od wyników konsultacji społecznych.

"I tak mam wyrzuty sumienia wobec moich współpracowników" - zastrzegł Donald Tusk.

Projekt nowelizacji ustawy z listopada 2009 r. o grach hazardowych ma m.in. wprowadzić zakaz urządzania gier hazardowych w internecie. Strony hazardowe, które będą łamały ten zakaz, miały być umieszczane w tak zwanym rejestrze usług i stron niedozwolonych. Rejestr miałby prowadzić prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej; o wpisanie danej strony do rejestru mogłyby wnioskować: policja, wywiad skarbowy i służba celna.

Czytaj dalej >>>


Internauci zebrali 77 tys. podpisów pod listem do prezydenta z apelem o zawetowanie nowelizacji. Ich zdaniem, to "bardzo niebezpieczny i sprzeczny z interesem obywateli" pomysł.

List z zaproszeniem do debaty Donald Tusk skierował do internautów w zeszły wtorek. Premier podkreślił, że śledzi ich opinie w sprawie projektu noweli ustawy o grach hazardowych, wprowadzającego rejestr stron niedozwolonych.

"Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie. Intencją mojego rządu jest zapobieganie wykorzystywania internetu do rozpowszechniania pornografii dziecięcej, oszustw finansowych czy nielegalnych gier hazardowych, a nie ograniczanie wolności w sieci. Spróbujmy to razem pogodzić" - napisał szef rządu.