Sobiesiak zeznawał jak Rywin
Zanim zaczęło się przesłuchanie Ryszarda Sobiesiaka przed komisją hazardową, biznesmen rzucił do dziennikarzy "swołocz". Po odczytaniu przemówienia, zażądał wyproszenia mediów z sali. Bezskutecznie. Ale gdy potem nie był zbyt rozmowny i większość pytań zbywał formułką "nie pamiętam", dopiął swego.
- Co Sobiesiak chciał ukryć przed mediami?
- PiS będzie odwoływać Sekułę
- Wassermann: Nie chciałbym znać Sobiesiaka
- "Miro" gra w golfa na Florydzie
- CBA ostrzegło Rosoła, że złoży mu wizytę
- Drzewiecki na Florydzie leczy stres
- Magdalena Sobiesiak rozszyfruje przeciek?
- Sobiesiak podważa zeznania Drzewieckiego
- Kosek chce zeznawać na odległość
- "Co chce ukryć poseł Wassermann"
- "O pracę prosili mnie przez Naszą-Klasę"
- CBA w drodze. Co robi Rosół? Myje podłogę
- Wassermann chce tajnych przesłuchań
- Schetyna: Kempa myślała o rekinach?
- Błochowiak: To nie ja, to Chlebowski
- Rosół: Nie miałem pojęcia o akcji CBA
- Tajne śledztwo z Sobiesiakiem w tle
- Sekuła pozostał szefem komisji śledczej
- Arłukowicz i Wassermann mogli "przeciekać"
- "Z ułomnego śledztwa nic nie wyniknie"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podczas przesłuchania Sobiesiak tylko sporadycznie odpowiadał na pytania. Na przykład, gdy Beata Kempa chciała się dowiedzieć, czy ma on analizy wskazujące, iż dopłaty do gier na automatach będą rozwiązaniem niekorzystnym dla budżetu państwa (Sobiesiak wspominał o nich w swoim słowie wstępnym). Sobiesiak potwierdził, że je ma. Dopytywany nie chciał już jednak powiedzieć kto i na czyje zlecenie je przygotował. Pytania zbywał mówiąc: "Nie mam nic do dodania".
Sobiesiak pośrednio przyznał, że mamy do czynienia z jakąś aferą. Bartosz Arłukowicz z Lewicy zapytał go, czy zamierza pomóc w wyjaśnieniu tzw.
afery hazardowej. Biznesmen odparł, że tak, ale - jak zastrzegł - w prokuraturze lub na posiedzeniu zamkniętym komisji.
Wcześniej poseł Lewicy pytał o treść podsłuchanych przez CBA rozmów Sobiesiaka. Arłukowicz dopytywał, co biznesmen miał na myśli, gdy mówił "Trzeba wypier... panią
dyrektor", kogo uważał za idiotę, gdy mówił: "Ten idiota podpisał rozporządzenie", o co chodziło, gdy mówił "Skur... bierze
łapówy".
Sobiesiak zasłaniał się niepamięcią, ale w tę wymianę zdań włączył się szef komisji Mirosław Sekuła (PO), który zwrócił się do Arłukowicza, by ten "szerzej stosował
kropki". Na to śledczy odparł mu, że "sam będzie podejmował decyzję o ilości kropek, które stawia w słowach".
Na pytanie, ile razy widział się z Grzegorzem Schetyną po tym, jak ten został ministrem i wicepremierem, odparł, że raz. Pytany, czy "Sławek" ze stenogramów
podsłuchiwanych przez CBA rozmów to Sławomir Sykucki, były prezes Totalizatora Sportowego, odpowiedział: "możliwe".
Chciał utajnienia i je dostał
Biznesmen domagał się utajnienia przesłuchania. Muszę dbać o swoje dobre imię - argumentował Ryszard Sobiesiak, składając przez pełnomocnika wniosek o utajnienia obrad hazardowej komisji śledczej. "Nie ma takiej konieczności" - komentował na gorąco Zbigniew Wassermann w TVN24. Tego samego zdania byli inni posłowie komisji, bo wniosek odrzucili.
Jednak po serii odpowiedzi "nie pamiętam", "nie mam nic do dodania", "odmawiam odpowiedzi na to pytanie", biznesmen zdołał dopiął swego - komisja zdecydowała się kontynuować przesłuchanie na posiedzeniu zamkniętym.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!