O odejściu Agnieszki Liszki dziennik.pl poinformował jako pierwszy już wczoraj. Dziś wiadomo, że nie będzie to ostatnia osoba, która opuści gmach w Alejach Ujazdowskich. "Jest brana pod uwagę poważna wymiana najwyższych kadr w kancelarii" - powiedział "Rzeczpospolitej" polityk z kancelarii. Kogo miał na myśli? Nie wiadomo.

Dziennik sugeruje, że słabnie pozycja szefa kancelarii, Tomasza Arabskiego, który - jak twierdzą rozmówcy gazety - dzięki dobrym relacjom z Donaldem Tuskiem, prowadzi "zbyt autonomiczną politykę". Pojawiły się pogłoski, że wkrótce zastąpi go Tomasz Siemoniak, obecnie sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, zaufany współpracownik Grzegorza Schetyny.

Czy będzie to ostatnia zmiana? Raczej nie. Według informacji "RZ", premier coraz wyraźniej dostrzega panujący wokół bałagan. W kancelarii do dziś nie ma podziału zadań. Medialną oprawą premiera i zarządzaniem kryzysowym ma się zajmować Igor Ostachowicz. Wizerunkiem premiera zarządza jednak również Sławomir Nowak. A Rafał Grupiński został nazwany przez media ustami premiera.

Agnieszka Liszka zajmowała się ostatnio jedynie restrukturyzacją Centrum Informacyjnego Rządu i modernizowaniem strony internetowej.

Informacjom gazety zaprzecza Julia Pitera, pełnomocniczka rządu do walki z korupcją. "Bawią mnie te komentarze o rzekomych konfliktach i niezdrowej atmosferze panującej wokół premiera" - mówiła w TVN24. Jak zaznaczyła, nieprawdziwe są też informacje "Gazety Wyborczej" o tym, jakoby premier miał w zeszłym tygodniu "sztorcować swoich współpracowników za chaos panujący w kancelarii".

Na razie trwają poszukiwania nowego rzecznika. Tymczasowo obowiązki Agnieszki Liszki przejmie Sławomir Nowak.