Powrót Tomasza Nałęcza do polityki jest pomysłem byłego szefa SdPl Marka Borowskiego. Z ustaleń TVP Info wynika, że to właśnie on namówił Nałęcza do włączenia się w budowę "Otwartej Polski".

"Jestem zdegustowany tym, co dzieje się na lewicy i wszelkie próby jej uzdrowienia bardzo mnie cieszą, szczególnie te podejmowane przez bliskich mi ludzi. Dlatego bardzo chętnie wesprę ich inicjatywę" - mówi Tomasz Nałęcz, dawny polityk Unii Pracy oraz były szef sejmowej komisji śledczej badającej tzw. aferę Rywina.

Twórcy "Otwartej Polski" najchętniej widzieliby Nałęcza na mazowieckiej liście wyborczej w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Sam Nałęcz nie pali się jednak do kandydowania. "Chętnie zaangażuję się jako wolontariusz, ale nie chciałbym czynić polityki moim główny zajęciem" - mówi.

Z ustaleń TVP Info wynika, że liderzy powstającej formacji chcą, by w ich projekt zaangażował się także były minister spraw zagranicznych i jeden z twórców PO Andrzej Olechowski. Ten mówi jednak zdecydowane "nie". "Nie jestem politykiem centrolewicowym, więc ani mój start w wyborach, ani żadna inna forma zaangażowania w ten projekt nie wchodzi w grę" - podkreślił.