Palikot ma zostać odwołany z funkcji szefa komisji za tydzień, na jej następnym posiedzeniu. Taka ma być kara za słowa "o politycznym sprostytuowaniu się", skierowane do posłanki PiS Grażyny Gęsickiej, oraz za posądzenie Jarosława Kaczyńskiego o homoseksualizm.

Zgodnie z procedurą wniosek o odwołanie powinien złożyć jeden z posłów komisji. Zasiada w niej czterech polityków PO (licząc razem z Palikotem). Jednak żaden z nich się do tego nie kwapi.

"Ja już zapowiedziałam, że na pewno to nie będę ja, i żeby nawet mnie o to nie prosić" - mówi posłanka Hanna Zdanowska. "Pracę przewodniczącego oceniam wysoko - dodaje. "Ja też na pewno nie złożę wniosku" - powiedział Michał Marcinkiewicz. "Decyzja partii była dla nas zaskoczeniem. Trudno nam się z nią zgodzić, bo jesteśmy zadowoleni z przewodniczącego” - dodaje. Trzeci poseł Mirosław Sekuła nie mówi ani tak, ani nie. "Jeszcze się nie zastanawiałem" - podkreśla.

Jeśli jednak nawet taki wniosek padnie, to posłowie opozycji nie ułatwią PO rozliczenia Palikota. Lewica już zapowiada, że złoży wniosek o utajnienie głosowania. "Partia nie może łamać sumień parlamentarzystów" - argumentuje poseł Marek Wikiński.

Najprostszym rozwiązaniem byłoby, gdyby Palikot sam zrzekł się funkcji. Na razie jednak nic na to nie wskazuje. Na blogu oświadczył, że decyzji partii nie rozumie. "Cham zawinił, przewodniczącego powiesili" - napisał. "Kara powinna być skuteczna. Powinna być sprawiedliwa, mieć bezpośredni związek z winą, a najlepiej, żeby była zrozumiała dla skazanego. Dla mnie nie jest zrozumiała i czekam na posiedzenie klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, żeby sobie ją dobrze przyswoić. Chce być ukarany za wypowiedziane i napisane słowa, a nie za czyny, które dotychczas nie znajdowały złych ocen w Platformie, mówię o mojej pracy w Komisji".

Szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski nie daje za wygraną. Zapowiedział, że będzie przekonywał Palikota, by jednak zrzekł się z funkcji. "Nie ma ludzi niezastąpionych. Ludziom w Polsce ma się żyć lepiej dzięki Platformie, a nie Januszowi Palikotowi" - tłumaczy Chlebowski.

Kto wygra? Wiele wskazuje, że jednak partia. Bo jeśli Palikot nie zrezygnuje, a członkowie komisji z PO nie będą chcieli złożyć wniosku o jego odwołanie z funkcji szefa, Platforma ma jeszcze jedno rozwiązanie. Może złożyć wniosek o odwołanie kontrowersyjnego polityka z komisji i zastąpienie go innym posłem. Zresztą już wiadomo, kto to mógłby być. To Janusz Cichoń, były prezydent Olsztyna.

Jednak, jak mówi nam członek zarządu PO, sięgnięcie po to rozwiązanie, będzie oznaczać kary także dla pozostałych „platformerskich” członkow komisji za niepodporządkowanie decyzji klubu. "Musielibyśmy wtedy wymienić całą naszą reprezentację" - mówi nasz rozmówca.