"Jeśli będzie taka konieczność, sam poproszę komisję o przyjęcie mojej rezygnacji. Będę także wnioskował, aby nowym szefem został jej obecny członek, a nie ktoś z zewnątrz. Pracujemy od roku nad bardzo wieloma projektami i potrzebna jest ciągłość" - powiedział Palikot.

Poseł PO zaznaczył, że nie zamierza odchodzić z Platformy. "Ja kocham Platformę. Tylko PO gwarantuje, że antyeuropejska partia PiS nie dojdzie znów do władzy. Niezależnie od mojego poczucia krzywdy, uważam, że każdy polski patriota musi zrobić co się da, żeby powrót PiS do władzy zablokować" - dodał.

>>>Przeczytaj księgę obelg PiS według Palikota

Platforma ma plan

Szef klubu PO Zbigniew Chlebowski przyznał, że przekonywał Palikota do ustąpienia. Jak informuje PAP, to część planu Platformy. Jeśli Palikot sam odejdzie, a na dodatek powstrzyma się przez jakiś czas od kontrowersyjnych wystąpień, jeszcze przed Wielkanocą mógłby wrócić na stanowisko szefa komisji.

"Wielkanoc, może nawet końcówka marca, myślę że to będzie dobry termin, żeby przywrócić Palikota. Odsunięcie go od kierowania komisją ma być przecież środkiem wychowawczym" - powiedział PAP jeden z polityków Platformy.

Oficjalnie o terminie powrotu Palikota politycy PO rozmawiać nie chcą.

Palikot robi z siebie ofiarę

Deklaracja Palikota nie zrobiła wrażenia na PiS. "Nie ma innego wyjścia i nikomu nie robi łaski. Przecież jeśli jest człowiekiem honoru i jeśli jako politykowi zależy mu na pracach komisji, dawno powinien był to zrobić" - powiedziała DZIENNIKOWI Jolanta Szczypińska.

"Co znaczą jego słowa <jeśli to konieczne, to zrezygnuje>? Stawia się w roli ofiary, stawia warunki. Dziwne, że w Platformie ma na to przyzwolenie. Tak samo zaskakujące, że premier przeprasza, karze swojego polityka, a on i tak nic sobie z tego nie robi - dodała.