To, że klaps będzie w Polsce zakazany, zapowiedział premier w maju ubiegłego roku, po tym jak doszło do serii przypadków skatowania dzieci. I chociaż w projekcie ustawy przyjętej wczoraj przez rząd nie ma bezpośredniego zapisu zakazującego bicia dzieci, to Donald Tusk nie ukrywał zadowolenia: "Kary cielesne stosowane wobec dzieci nie będą tolerowane" - oświadczył tryumfalnie.

Co dokładnie przewiduje projekt? Zakaz zadawania cierpień fizycznych lub psychicznych (zakazane są formy karcenia, które naruszają godność dziecka). Pracownicy socjalni mogą odebrać dziecko, gdy rodzic jest nietrzeźwy lub pod wpływem środka odurzającego. Sprawca przemocy na etapie postępowania prokuratorskiego musi opuścić lokal i ma zakaz kontaktu z pokrzywdzonymi. Obowiązkowo musi uczestniczyć w zajęciach edukacyjnych. Ofiara przemocy może zgłosić się do lekarza i otrzymać bezpłatną obdukcję.

Projekt ma duże szanse przejść przez Sejm. Szczególnie, że eksperci są "za".

>>> Bite dzieci pod specjalnym nadzorem

Prof. Andrzej Zoll chwali zapis, który umożliwia pracownikowi społecznemu zabranie dziecka. "Dziś zanim zapadnie orzeczenie sądowe o pozbawieniu praw rodzicielskich, upływa trochę czasu" - mówi Zoll. Zastrzega jednak, że w przypadku kiedy pracownik socjalny zabrałby dziecko, sprawa w bardzo krótkim czasie powinna zostać rozstrzygnięta przez sąd. "Oczywiście rodzice muszą mieć możliwość zakwestionowania zasadności działania pracowników socjalnych" - dodaje profesor. Podoba mu się też nakaz opuszczania lokalu przez oprawcę: Wolę to, niż żeby ofiara przemocy musiała szukać miejsca.

Zdaniem Zolla, mało precyzyjny jest zakaz stosowania kar fizycznych i psychicznych. Ale zaznacza: Jeśli rodzic da dziecku klapsa w pupę, to nie ma powodu do jakiejkolwiek ingerencji zewnętrznej. Ale uderzenie dziecka np. w twarz jest już naganne i poniżające. Tak samo jak jego wyzywanie.

Konstutucjonalista Ryszard Piotrowski zwraca uwagę, że przepisy będą musiały być stosowane "rozsądnie i z poszanowaniem tego wszystkiego, co jest konstytucyjnie chronione, czyli np. ojcostwa czy macierzyństwa". Brak rozsądku może spowodować, że cele projektodawcy nie zostaną osiągnięte. O zabieraniu dzieci z domu mówi: Przymusowe zabranie dziecka jest dla niego cierpieniem, ale może mniejszym niż jego dalsze przetrzymywanie przez rodziców, którzy nie potrafią być rodzicami.

Zapisy chwali też Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy z PiS. Mówię "tak" dla bezpłatnej obdukcji i nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy.

Posłanka zwraca jednak uwagę, że ośrodki pomocy społecznej powinny lepiej pracować. Na razie jego pracownicy mają za mało czasu, by zajmować się rodzinami. Jej zdaniem rząd szybko musi zająć się projektem ustawy o opiece zastępczej. "Teraz dziecko zabrane rodzicom trafia do domu dziecka, gdzie zapomniane przez wszystkich traci szansę na normalny dom" - podkreśla posłanka.