Saryusz-Wolski przypomina, że Danuta Huebner do unijnych struktur trafiła dzięki rekomendacji rządu Leszka Millera i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. I dziwi się, dlaczego pani komisarz mówi o starcie z listy PO, bo decyzja w sprawie obsady list wyborczych zapadnie dopiero w kwietniu.

Ale Huebner potwierdziła już dziś, że wystartuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. I że dostała od szefa PO propozycję kandydowania. "Jestem w trakcie rozmów z premierem Donaldem Tuskiem, ale nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie kandydowania z ramienia PO" - powiedziała.

Przyznała jednak, że "jak się kiedyś mówiło, prezydentowi i premierowi się nie odmawia". "Myślę, że teraz jest taki przypadek" - dodała Huebner.

"Lista kandydatów PO do europarlamentu jest wystarczająco długa. Przekazując takie informacje, Huebner stawia w niezręcznej sytuacji Donalda Tuska, bo władze partii nie podjęły decyzji w tej sprawie" - podkreśla Saryusz-Wolski.

Z kuluarowych informacji wynika, że Huebner gotowa jest wystartować w eurowyborach z listy każdej partii, pod warunkiem że nie będzie to lista LPR lub Samoobrony.

Wyborczego starcia z Danutą Huebner nie obawia się PiS. "Jedynką" tej partii w Warszawie będzie obecny prezydencki minister Michał Kamiński.

"Jak widać ławka PO jest bardzo krótka, skoro musi sięgać po lewicowych polityków, by skompletować listę wyborczą. Dla nas ta kandydatura jest bez znaczenia, bo Huebner będzie odbierać głosy lewicy" - mówi DZIENNIKOWI Paweł Poncyliusz z PiS.