"Lech Wałęsa powinien zachować milczenie. Nie rozumiem, jak były prezydent może domagać się zamknięcia instytucji, która odsłania tak ważne świadectwa walki Polaków o niepodległość" - dodaje Przemysław Gosiewski.

>>> Wałęsa: trzeba zamknąć IPN

Na wypowiedź Wałęsy ostro zareagował też Andrzej Gwiazda, działacz opozycji, a obecnie członek kolegium IPN. "Nie podejmuję się komentować słów Lecha Wałęsy, bo one nabierają znaczenia wtedy, gdy poddaje się je polemice" - powiedział DZIENNIKOWI wyraźnie poirytowany. I porównał wypowiedź byłego prezydenta do apelu pensjonariusza szpitala psychiatrycznego, który nawołuje do zalania Polski wodą.

Wypowiedzią Wałęsy skonsternowani są także historycy pracujący w IPN. Choć oficjalnie sprawy nie komentują, w nieoficjalnych rozmowach podkreślają, że ocena instytutu przez byłego prezydenta jest mocno niesprawiedliwa.

>>> Wałęsa skazany za "małpę z brzytwą"

Lech Wałęsa stwierdził, że IPN w swoich pracach kieruje się emocjami i atakuje innych "dla zasady". Dodał też, że instytut dopuścił też do dokumentów "rodziny ubeków". Chodzi tu o dziadka Sławomira Cenckiewicza, który jest współautorem książki pt. "SB a Lech Wałęsa". Właśnie z tych powodów były prezydent opowiedział się za zamknięciem IPN.