Według źródła zbliżonego do prezydenta, Sikorski napisał w liście, że kandydaci na ambasadorów będą przedstawiani Lechowi Kaczyńskiemu przed zaprezentowaniem ich w krajach przyjmujących i przed wystąpieniem o tzw. agreement, czyli zgodę państwa na objęcie przez daną osobę funkcji ambasadora.

>>>Sikorski stawia na wódkę jako dobry prezent

Szef dyplomacji miał też wykazać otwartość na prezentowanie przez Lecha Kaczyńskiego swoich kandydatów na ambasadorów. W liście nie pada jednak ani jedno słowo na temat sztywnej umowy między Pałacem Prezydenckim a MSZ zakładającej, że resort proponuje dwóch ambasadorów, a prezydent - jednego.

>>>Idzie Polak do ambasady a tam Czesi

Propozycję Sikorskiego przyjęto w Pałacu ponoć bardzo entuzjastycznie. "To powrót do dobrej praktyki stosowanej przez szefów MSZ za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, jednak porzuconej w ostatnim czasie" - stwierdził jeden z urzędników.

Do napięcia na linii Pałac Prezydencki - MSZ doszło ostatnio w połowie lipca. Sikorski poinformował wtedy, że pod różnymi dokumentami dotyczącymi powoływania i odwoływania ambasadorów brakuje prawie 100 podpisów prezydenta. Prezydent zarzucił, że był to ze strony szefa MSZ "zabieg czysto propagandowy".