Minister Czuma nagina prawo dla kolegi
Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma, zatrudniając Zygmunta Rygiela na stanowisku szefa swojego gabinetu politycznego, nagiął polskie prawo. Szef resortu miał załatwić swojemu koledze siedem tysięcy złotych miesięcznej pensji. Problem w tym, że nie spełnia on formalnych wymagań.
- Będzie kolejne weto Lecha Kaczyńskiego?
- Nowy doradca Czumy ma kłopoty finansowe
- Czuma dał pracę koledze z Chicago
- Posłowie chcą więzić za obrazę
- Awansował, bo pracował z Czumą w radiu
- Zbigniew Ziobro broni ministra... Czumy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zygmunt Rygiel pracuje w resorcie sprawiedliwości od 14 sierpnia. Nie spełnia jednak wymagań dotyczących kwalifikacji na stanowisko szefa gabinetu politycznego określonych w przepisach prawa. "Te mówią jasno, że szef gabinetu politycznego musi mieć wyższe wykształcenie. A Rygiel ma ledwie średnie i jest z zawodu tokarzem" - informuje "Suepr Express".
>>> Nowy doradca Czumy ma kłopoty finansowe
W jaki więc sposób Czuma zatrudnił swojego znajomego w resorcie? Skorzystał z punktu szóstego rozporządzenia Rady Ministrów z 2000 roku w sprawie zasad wynagradzania pracowników urzędów zatrudnionych w gabinetach politycznych.
"Osoby zajmujące kierownicze stanowiska państwowe mogą w szczególnie uzasadnionych przypadkach zwolnić pracownika z wymagań kwalifikacyjnych" - informuje Joanna Dębek z wydziału informacji ministerstwa.
"SE" zadaje pytanie: "Jakie to >szczególnie uzasadnione przypadki< zdecydowały o zatrudnieniu Rygiela w resorcie? Możemy się domyślać, że znajomość z ministrem była w tym przypadku najważniejsza...".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!