Według minister wszystkie darmowe usługi medyczne, do których pacjenci mają prawo, istnieją nie tylko na papierze, ale realnie. "Mamy pełne pokrycie na to, co oferujemy w koszyku" - zapewniła Kopacz. Zaznaczyła jednak, że koszyk będzie na bieżąco uaktualniany - po szczegółowej analizie pewne świadczenia mogą być wykreślane.

Zgodnie z ustawą o koszyku każda z wpisanych tam procedur wymaga oceny odpowiedniej instytucji, która została do tego powołana - Agencji Oceny Technologii Medycznych. Chodzi o to, by NFZ nie płacił za metody leczenia, które nie są dość skuteczne.

Koszyk to licząca kilkaset stron księga zawierająca kilkadziesiąt tysięcy procedur medycznych. Dlatego Agencja przy tworzonym po raz pierwszy koszyku, bez analizy automatycznie zgodziła się, by wpisać do niego wszystkie propozycje uzgodnione z NFZ.