Dla Wandy Łyżwińskiej sąd był bardziej surowy niż prokurator, który żądał dla niej roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Była posłanka będzie też musiała zapłacić pięć tysięcy złotych grzywny i opłacić koszta procesu. Wyrok nie jest prawomocny.

Według prokuratury, Łyżwińska podrobiła oświadczenia o wyrażeniu zgody na kandydowanie na posłów z listy Komitetu Wyborczego Samoobrony w okręgu radomskim przed wyborami w 2001 roku oraz ich oświadczenia lustracyjne.

>>> Przeczytaj, jak małżeństwo Łyżwińskich wykorzystywało sejmowe pieniądze

Dokumenty te Łyżwińska złożyła w Okręgowej Komisji Wyborczej w Radomiu w celu zarejestrowania listy kandydatów. Sześć osób zakwestionowało podpisy i stwierdziło, że nie sporządzało oświadczeń. Jedna zeznała, że o tym, iż kandydowała w wyborach, dowiedziała się od Łyżwińskiej dwa miesiące po fakcie.

Według biegłej, była parlamentarzystka sfałszowała podpisy dwóch kandydatów na dokumentach wyborczych. Łyżwińska nie przyznała się do zarzucanych jej czynów.