Sprawa zaczęła się sześć lat temu, gdy synowa Millera założyła firmę Net Irena Miller, prowadzoną faktycznie przez syna byłego premiera. Po dwóch miesiącach firma pośredniczyła w sprzedaży części spółki CNT. Na tej transakcji Millerowie zarobili ponad milion dolarów. Środki na nią mieli z funduszu z wysp Bahama.

"Prokuratorzy chcą mieć pełną wiedzę, kto powierzył pieniądze funduszowi" - tłumaczy prokurator krajowy Janusz Kaczmarek. Jak dodaje, dopiero wtedy "będzie można określić, czy mamy do czynienia z przestępstwem - jak to zostało założone - czy też ze zwykłą transakcją biznesową".

Na razie wiadomo tylko tyle, że fundusz działa legalnie. Jego przedstawiciel został już przesłuchany na wyspach Bahama.