Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoczął proces cywilny o ochronę dóbr osobistych, w którym spór prawny między stronami toczy się głównie o to, czy internetowe wydanie gazety połączone z forum internetowym także jest rodzajem prasy (podlegającym Prawu prasowemu z 1984 r.), czy też "usługą hostingową" świadczoną na podstawie Ustawy o usługach świadczonych drogą elektroniczną - jak twierdzą prawnicy pozwanej spółki Ringier Axel Springer Polska.

"Spór nie dotyczy faktów, bo obraźliwe wpisy na forum internetowym były i zostały usunięte" - mówił przed sądem reprezentujący Sikorskiego adwokat Roman Giertych. W związku z usunięciem wpisu cofnął on część pozwu, w którym właśnie tego żądał od wydawcy "Faktu". Jak podkreślił, nadal w imieniu swego klienta domaga się od pozwanych 20 tys. zł zadośćuczynienia za doznane szkody oraz przeprosin za to, że naruszające dobre imię ministra wpisy na forum widniały tam nawet przez trzy miesiące i były przez wydawcę "tolerowane".

"Usunęliśmy wpisy i przeprosiliśmy pana Sikorskiego. Co jeszcze mielibyśmy zrobić, skoro zrobiliśmy już więcej niż nakazuje nam prawo?" - mówił w odpowiedzi pełnomocnik Ringier Axel Springer Polska mec. Jarosław Zięba. Pozwani chcą oddalenia powództwa i zamierzają udowodnić, że pracownik firmy usunął obraźliwe wpisy, gdy tylko został o nich powiadomiony. Jak przekonują, ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną właśnie tak nakazuje postąpić i nie można obarczać wydawcy winą za naruszenie prawa dopóki nie udowodni się, iż wiedział o obraźliwym wpisie.

Ponieważ pozwani kwestionują w odpowiedzi na pozew, by Sikorski lub jego rodzina doznali szkody w związku z inkryminowanymi wpisami na forum, na wniosek Giertycha będzie on wezwany do złożenia zeznań na 19 października. Wtedy też proces może dobiec końca.

Sikorski podkreśla w pozwie przeciw wydawcy "Faktu", że administratorzy portalu nie usuwali wpisów nawet przez trzy miesiące. Przywołuje wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który w marcu br. stwierdził, że jeśli właściciel strony internetowej jest świadomy bezprawności wpisów, to ma obowiązek natychmiast je usunąć; jeśli tego nie zrobi - ponosi odpowiedzialność. Giertych dodaje, że Sąd Najwyższy kilka lat temu orzekł, że gazeta w internecie to także gazeta podlegająca rejestracji, a wpisy na jej forum to jak listy do redakcji, za które redakcja odpowiada.


W maju wydawca "Faktu" (jak i gazety "Puls Biznesu", której szef MSZ w osobnym trybie zarzuca takie samo zachowanie), przeprosił Sikorskiego. "Jest nam niezwykle przykro, że pan Radosław Sikorski i jego żona zostali obrażeni komentarzami opublikowanymi m.in. na forum fakt.pl i z osobistych powodów zdecydowali się wstąpić na drogę prawną" - oświadczył Ringier Axel Springer Polska. Napisano też, że antysemickie komentarze w internecie wydawca uważa za "ohydne i niedopuszczalne". Zapewniono też, że redakcja "dokłada wszelkich starań, aby reagować zdecydowanie i usuwać obraźliwe treści najszybciej jak to możliwe w ramach istniejących przepisów prawa". Już wtedy stwierdzono zarazem, że "na gruncie polskiego prawa pozew pana Sikorskiego jest bezzasadny".

Pozwane przez Sikorskiego redakcje zdecydowały też wtedy o zamknięciu swych forów internetowych. Od kilku tygodni forum "Faktu" działa ponownie. Jak mówił PAP pełnomocnik Sikorskiego, problem antysemickich wpisów na forach internetowych nie dotyczy tylko tych tytułów prasowych. Poinformował, że notarialnie zabezpieczył kilkadziesiąt podobnych przypadków z innych redakcji.

Oprócz cywilnych pozwów stołeczna prokuratura okręgowa z doniesienia Sikorskiego prowadzi śledztwo w sprawie tych wpisów pod kątem podejrzenia popełnienia przestępstwa propagowania treści antysemickich w internecie. Prokuratura przesłuchała ministra jako autora zawiadomienia i nadała mu status pokrzywdzonego. Składając doniesienie Sikorski argumentował m.in., że takie wpisy podważają wizerunek Polski w świecie jako kraju tolerancyjnego.