Komorowskiemu w podróży towarzyszyć będą przedstawiciele ministerstw: spraw zagranicznych, gospodarki, rolnictwa i kultury oraz grupa biznesmenów, m.in. z PKKP Lewiatan i Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

W stolicy Azerbejdżanu - Baku Komorowski spotka się z prezydentem Ilhamem Alijewem i przewodniczącym azerskiego Zgromadzenia Narodowego. W obecności Komorowskiego i Alijewa podpisane będą m.in. umowy i memoranda dotyczące polityki zagranicznej, kultury, gospodarki i nauki. Podpisane będą m.in. umowy o współpracy kulturalnej w latach 2011-2013 i o współpracy weterynaryjnej oraz umowa o współpracy między Polską Agencją Prasową a azerską agencją Azer Tass.

Komorowski złoży także wieńce w Alei Zasłużonych oraz pod Pomnikiem Szahidów w Alei Szahidów w Baku. Odwiedzi ponadto fabrykę dywanów i pomnik inż. Pawła Potockiego, który w pierwszej połowie XX wieku zaangażowany był w rozwój przemysłu naftowego w Azerbejdżanie. Jedna z ulic azerskiej stolicy otrzymała jego imię. Prezydent będzie też uczestniczył w polsko-azerbejdżańskich spotkaniach gospodarczych.

W stolicy Gruzji - Tbilisi Komorowski będzie rozmawiał z gruzińskim prezydentem Micheilem Saakaszwilim, przewodniczącym parlamentu Davidem Bakradze i premierem Niką Gilaurim. Złoży również kwiaty pod pomnikiem Bohaterów, spotka się ze społecznością gruzińską i weźmie udział w polsko-gruzińskim forum biznesu.

Ostatnim punktem wizyty Komorowskiego będzie Armenia. W Erywaniu spotka się z prezydentem Serżem Sarkisjanem, premierem Tigranem Sarkisjanem i przewodniczącym ormiańskiego Zgromadzenia Narodowego Hovikiem Abrahamyanem.

W stolicy Armenii prezydent zwiedzi Muzeum Ludobójstwa i Pomnik Ofiar Ludobójstwa, upamiętniający dzień Wielkiego Mordu Ormian z 1915 roku. W latach 1895 i 1915 władze tureckie przeprowadziły na ziemiach zachodniej Armenii dwie fale czystek etnicznych znane dziś pod nazwą rzezi Ormian. W ich toku wymordowano 1-1,5 mln Ormian.


Komorowski weźmie również udział w polsko-armeńskim forum biznesu i spotka się ze społecznością ormiańską.

Wszystkie trzy kraje - Gruzja, Armenia i Azerbejdżan - uczestniczą w programie Partnerstwa Wschodniego, czyli powołanej w maju 2008 roku polsko-szwedzkiej inicjatywie zacieśniania współpracy z sześcioma wschodnimi sąsiadami UE.

Kaukaz jest też terenem szczególnie ważnym ze względu na politykę energetyczną. Ropa z Azerbejdżanu mogłaby być tłoczona do Polski rurociągiem Odessa-Brody. Od kilku lat Polska i Ukraina rozmawiają o projekcie przedłużenia go do Płocka, by następnie przesyłać surowiec do Gdańska. Obecnie rurociąg przetacza rosyjską ropę naftową w kierunku Morza Czarnego.

Uruchomienie rurociągu Brody-Płock do transportu kaspijskiej ropy pozwoliłoby zdywersyfikować dostawy tego surowca do Polski i częściowo uniezależnić nasz kraj, a także Ukrainę od dostaw z Rosji. Podczas szczytów energetycznych, które odbywały się w ostatnich latach z udziałem m.in. władz polskich i azerbejdżańskich, powołano spółkę Nowa Sarmatia i zostało zamówione studium wykonalności całości projektu. W Nowej Sarmatii wśród firm z kilku krajów uczestniczy właśnie SOCAR z Azerbejdżanu.

W środę ambasadorowie krajów UE w Brukseli uzgodnili mandat dla Komisji Europejskiej na negocjacje z Turkmenistanem i Azerbejdżanem umów na dostawy gazu dla gazociągu Nabucco. Polsce, sprawującej obecnie prezydencję, zależało na jak najszybszym uzgodnieniu mandatu dla KE, ponieważ projekt gazociągu Nabucco, który ma połączyć UE z kaspijskimi złożami gazu, to sztandarowy, choć opóźniony projekt zwiększający bezpieczeństwo energetyczne UE. Nabucco ma bowiem zmniejszyć uzależnienie Europy od dostaw rosyjskiego gazu.

Niewykluczone, że temat dostaw dla Nabucco pojawi się na agendzie wrześniowego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Warszawie, gdzie reprezentowana będzie też Komisja Europejska.

Budowa Nabucco ma się rozpocząć w 2013 roku, a od 2017 roku rurociągiem ma popłynąć gaz z rejonu Morza Kaspijskiego, przez Turcję, Rumunię i Bułgarię, do Europy Środkowej. Terminy realizacji były wielokrotnie przekładane. KE była oskarżana o nieskuteczność i bezradność, zwłaszcza w obliczu konkurencyjnego projektu South Stream z udziałem Gazpromu. Ma on od końca 2015 roku, kiedy będzie gotowa jedna z jego planowanych czterech nitek, zaopatrywać w rosyjski gaz zachodnią i południową część Europy.