W poniedziałek Donald Tusk znów odwołał umówione spotkanie z Czesławem Doleckim - podaje "Polska The Times". Gazeta przypomina, że pierwszy raz do takiej sytuacji doszło jeszcze przed wyborami, 6 października. Wtedy to szef rządu odwiedzał Śląsk. Tusk pojawił się w jadłodajni "Rybka", w której umówił się z emerytem. Jednak nie o tej godzinie, na którą się z nim umówił. W mediach pojawiły się zdjęcia rozczarowanego pana Czesława, który na spotkanie z premierem sprawił sobie specjalnie nową koszulę.

Pojawiły się nawet przypuszczenia, czy postać emeryta ze Śląska nie została podstawiona przez politycznych konkurentów PO. Jednak - jak pisze gazeta - pan Czesław został bohaterem kampanii zupełnie przez przypadek. Dyrektorka słynnej już jadłodajni ujawnia, że spotkanie z początku października miało wyglądać inaczej. "Na prośbę premiera mieliśmy ugościć pana Czesława. Wszystko było gotowe, przygotowaliśmy świeżutkie kluski i roladę. Miałam mu wytłumaczyć nieobecność premiera, ale przed wejściem przechwycili go dziennikarze i w świat poszła informacja, że premier o nim zapomniał" - wyjaśnia Gabriela Szymkowiak.