Protestujący w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Koninie (Wielkopolska) domagają się podwyżek wynagrodzeń. Strajkują od 20 lutego.

22 dni głodówki jest hańbą dla dzisiejszej RP - podkreślił Adam Hofman. Jak dodał, podczas poniedziałkowego protestu pod kancelarią premiera PiS zwróci uwagę Donaldowi Tuskowi na to, co się dzieje w szpitalu w Koninie.

Poseł poinformował, że na jego prośbę odbędzie się specjalne posiedzenie sejmowej komisji zdrowia. Dodał, że szef komisji Bolesław Piecha (PiS) obiecał mu, iż zwoła specjalne posiedzenie w sprawie sytuacji w szpitalu w Koninie i trwającego strajku. Jeśli protest nie zakończy się, zapraszam przedstawicieli personelu na tę komisję, żeby przedstawili sytuację w szpitalu - powiedział.

Strajkujący pytali Hofmana, dlaczego dopiero w 5 tygodniu strajku przyjechał do szpitala. Mam wiele obowiązków jako rzecznik PiS - odparł krótko.

Hofman powiedział, że oszczędności w służbie zdrowia nie należy zaczynać od personelu, lecz od likwidacji NFZ i przejęcia jego zadań przez ministerstwo zdrowia. Ten moloch (NFZ) jest do likwidacji. Rozdaje środki jak chce, kontrakty są na niejasnych procedurach - dodał.

Hofman zwrócił się w czwartek do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, by wymógł na podległych sobie urzędnikach niezwłoczne rozpoczęcie negocjacji z prowadzącymi protest głodowy oraz przeprowadzenie pilnej kontroli stanu finansów szpitala i poziomu jego finansowania przez NFZ.

"Zwracam się do pana o zdyscyplinowanie władz lokalnego oddziału NFZ, który podpisywał kontrakt ze szpitalem i sprawdzenie, czy odpowiedzialni za jego zapisy urzędnicy nie popełnili błędów" - napisał poseł do ministra zdrowia.

"Ilość pieniędzy przeznaczanych na funkcjonowanie szpitala w Koninie miałaby wystarczać tylko na wypłatę głodowych wynagrodzeń. Taka sytuacja jest niedopuszczalna, a odpowiedzialność za taki stan spada w całości na pana i pańskich podwładnych" - podkreślił w liście Hofman.

Strajkujący pracownicy zaapelowali także do premiera Donalda Tuska i ministra zdrowia o zainteresowanie się sytuacją w konińskim szpitalu.

"Jesteśmy zdesperowani. Walczymy o wzrost wynagrodzeń o 600 złotych dla wszystkich pracowników zatrudnionych na umowę o pracę. Brak regulacji wynagrodzeń, niepowodzenia w negocjacjach, brak rozwiązań naszych pracowniczych problemów, zmusiły związkowców do zgłoszenia 1 czerwca 2011 r. sporu zbiorowego z dyrekcją szpitala, a w konsekwencji do podjęcia akcji strajkowej" - napisali.

W obu pismach wyrazili zbulwersowanie brakiem zainteresowania władz wręcz patową sytuacją finansową szpitala. Zaapelowali do premiera i ministra zdrowia o podjęcie odpowiednich kroków, które "doprowadzą do rozwiązania problemów i zakończenia konfliktu".

Kolejne rozmowy strajkujących prowadzone w środę z dyrekcją szpitala zakończyły się fiaskiem. Następne zaplanowano na piątek.