Czarnecki odniósł się do wysłuchania publicznego w Brukseli na temat katastrofy smoleńskiej. Jego zdaniem to spotkanie w parlamencie europejskim było inne niż pierwsze wysłuchanie sprzed trzech miesięcy.

Było to spowodowane zdecydowanie większym nasyceniem faktów i poważnych naukowych analiz i symulacji. Natomiast wielce charakterystyczna była reakcja mediów w Polsce. Te same środki przekazu, które chciały poprzednie „public hearing” wykpić, wyszydzić, pokazać jego małą efektywność i rzekomo słabą frekwencję europosłów i dyplomatów zagranicznych, teraz jednak zmieniły ton. Relacje były bardziej obiektywne, co nie znaczy, że były obiektywne w 100%, komentarze bardziej wyważone i zdecydowanie bardziej doceniono powagę argumentacji ekspertów z Zespołu Macierewicza z zagranicy - pisze europoseł na blogu w tekście pt.: "10.04.10 - a jednak zamach".

>>>Seremet: Nie znaleźliśmy dowodów, że to był zamach

Oto owi eksperci i sam Antoni Macierewicz stawiają uargumentowaną hipotezę - przedstawiając stosowne dowody - o dwóch wybuchach w lecącym samolocie. To dalszy krok w kierunku powiedzenia wprost, że to był zamach. I okazuje się, że media nie robią już z Macierewicza wariata czy oszołoma. Nie słychać rutynowych komentarzy, że ma nienawiść w oczach, itd., itp. Już się z tego nie kpi, nie śmieje. A jeśli już, to raczej przemilcza - dodaje Ryszard Czarnecki. 

Poseł stawia tezę, że informacje podawane w tym czasie z "podwórka" koalicji PO-PSL nie były przypadkowe.

Czy puszczenie informacji o dogadaniu się PO-PSL ws. emerytur nie było próbą „przykrycia” tego, co działo się w Brukseli? Nie wiem. Ja tylko stawiam pytanie. W trzech dziennikach telewizyjnych: Polsatu, TVN i TVP publiczne wysłuchanie w PE znalazło się raz na trzecim i dwukrotnie na czwartym miejscu wśród newsów. Choć, prawdę mówiąc, uprawdopodobnienie wersji, że to był zamach, powinno być newsem nr 1. …. - uważa Czarnecki i dodaje: ci, którzy kłamali o Smoleńsku, teraz wolą wstydliwie nabierać wody w usta.

Sądzę, że procesu ujawnienia prawdy o 10.04.2010 nie da się już zatrzymać. Bogu dzięki - kończy swój wpis europoseł.