Czekam na zachowania polskiej delegacji w Chinach. Jestem przekonany, że to będą zachowania godne polskiej tradycji 4 czerwca. Wykluczam sytuację, bo zbyt dobrze znam panią marszałek Kopacz, żeby zapomniano co znaczy 4 czerwca dla Polski i dla Chin - mówił w Radiu ZET prezydencki doradca. Jego zdaniem, politycy muszą godzić bieżące, żywotne polskie interesy z tradycją wolnościową i demokratyczną. Przypomniał też, że nie było ani jednego głosu sprzeciwu w prezydium Sejmu, gdy ustalano termin wizyty.

Tomasz Nałęcz nie zgodził się też z zarzutami Moniki Olejnik, że czasami jednomyślne decyzje są głupie. Moim zdaniem bilansowano bieżące potrzeby polskiej polityki, a tu jesteśmy zainteresowani stosunkami z Chinami i, z drugiej strony, ten argument historyczny. Zdecydowano, pewnie mając przemyślany sposób postępowania w Chinach, a to jest moim zdaniem czynnik rozstrzygający, żeby jednak jechać - stwierdził.