Szef polskiej dyplomacji zapowiada, że niedługo będzie okazja na wysokim szczeblu do zapytania Amerykanów, czy inwigilują polskich polityków. Jednak bliższych szczegółów na ten temat nie ujawnia.

Według brytyjskiej gazety "The Guardian", amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa monitorowała telefony 35 światowych przywódców. Powołuje się ona przy tym na informacje uzyskane od Edwarda Snowdena, ściganego przez USA za kradzież tajnych informacji byłego pracownika technicznego amerykańskich służb.

Konkretne imiona i nazwiska nie podają.  Wiadomo tylko, że - jak podał z kolei w tym tygodniu "Der Spiegel" - amerykański wywiad podsłuchiwać miał telefon niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. Szef polskiej dyplomacji takie działania nazywa wprost skandalem.

Radosław Sikorski przyznaje jednak, że w tej chwili każdy śledzi każdego. - My też inwigilujemy - mówi wprost w radiowej Jedynce. I jednocześnie zastrzega, że ważne jest, aby bronić się przed inwigilacją. Ujawnia, że on sam ma telefon komórkowy, do którego się nie włamano. 

W związku z aferą szpiegowską Niemcy i Francja zapowiedziały rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi na temat zasad współpracy wywiadów.